Zaznacz stronę

Smutek

Czasem przychodzi i chce pokazać mi miejsca gdzie jeszcze jest przestrzeń w której nie robię nic , a czuje wewnętrzną potrzebę by coś w tej przestrzeni zadziałać.

Jednak bronię się i wypieram potrzebę by coś zrobić w tej przestrzeni , wtedy on naciska jeszcze mocniej i mówi nie broń się, chodź ze mną pokażę Ci gdzie oszukujesz siebie i co jeszcze Wypierasz oraz jakiej potrzeby nie zaspokajasz w swoim życiu.

Im mocniej się bronie , tym mocniej cierpię, bo zaprzeczam sam sobie i temu co wewnętrznie czuje ,że chciał bym zrobić. Zderzaja się dwie siły, wewnętrzną potrzeba i lęk przed jej zaspokojeniem. Smutek pokazuje mi to starcie i konflikt jaki się tworzy z sprzecznych intencji we mnie. Czasem ten smutek przykrywa złość, złość która broni miejsca we mnie , które jest jeszcze puste i którego nie chce zobaczyć. Staram się nie przerzucać tej złości na zewnątrz, jednak czasem się zdarza , gdy zaczynam projektować na zewnątrz złość i zaczynam szukać konfliktów, wtedy już wiem że trzeba zajrzeć głębiej, że za złością jest coś czego nie chce zobaczyć. Więc kieruje uwagę to wnętrza, a tam smutek . Ta emocja która kiedyś tak mocno wypieralem , która czasem nadal wypieram. Jednak coraz częściej daje jej zaistnieć. Przez co wiem co robić, aby było dobrze.

W samotności znajdziesz ciszę i spokój, w samotności i byciu ze sobą odnajdujemy siebie, gdy się wsłuchamy w siebie zawsze dostaniemy odpowiedzi z naszego wnętrza. Kiedyś bałem się być sam, nie radziłem sobie będąc sam ze sobą, ciągle coś chciałem robić, ciągle gdzieś moja uwaga uciekała, tak naprawdę nie chciałem się wsłuchać w siebie. Dzisiaj nie boję się być sam. Witam samotność, tak jak przywitałbym starego przyjaciela – serdecznie, z uśmiechem. W samotności znajduje wytchnienie, czas na wyciszenie się i spokój, czas na głęboką jedność z moją Siłą Wyższą, na jedność z moim źródłem. Relacja jaką miałem kiedyś ze sobą a jaka jest teraz zmieniła się znacznie, jeszcze pamiętam rok temu nie potrafiłem się odprężyć sam ze sobą, poddać się chwili, poddać się zachwytowi tego co jest wkoło mnie. Ciągle towarzyszył nieokreślony lęk i czujność, jakby zaraz miało się coś wydarzyć, jakby zaraz miał nastąpić jakiś atak. Przez co w momentach gdy byłem sam byłem napięty i kontrolowałem otoczenie. Teraz bardziej czuje po prostu bycie i wiem że nie mam się czego bać. Kiedyś przeraźliwie bałem się izolacji porzucenia, odrzucenia, bycia niezrozumianym, nie zaakceptowanym.  Dzisiaj potrafię być sam nie odczuwając samotności, nie towarzyszy mi uczucie lęku przed pustką i nie popadam w rozpacz tak jak kiedyś. Zrozumiałem , że to czego się najbardziej bałem , jest tym co daje mi najwięcej odpowiedzi, jest tą przestrzenią z której pojawia się czucie, uważność, bycie w chwili obecnej.

Samotność , a osamotnienie

Samotność może być trudna, gdy uciekasz w nią przed kontaktem z innymi, czyli gdy staje się izolacją od innych oraz podszyta jest lękiem przed kontaktami z innymi. Wtedy w samotności jest pełno paranoi, cierpienia, paniki, pustki, czujesz osamotnienie. Wtedy tak naprawdę uciekasz od doświadczania życia i uczestniczenia w nim, jest to tworzenie izolacji w swojej głowie od innych, odcięcie się .  Ale to nie jest dobry rodzaj samotności, to rodzaj destrukcji i ucieczki. Wtedy czujesz ciągle osamotnienie i jesteś w roli ofiary, użalasz się nad sobą i nad swoim życiem tworząc jeszcze większe cieprienie. 

Jest taka strona samotności, która może być wzmacniająca, jest to moment kiedy przekraczasz próg pustki wewnętrznej, próg lęku przed zajrzeniem w nią, próg tego przed czym wcześniej uciekałeś. Z czasem ta pustka, ta rozpacz zmienia się w ciche doświadczanie samego siebie i życia w Tobie. Kiedy samotność staje się twoim przyjacielem, nie boisz się samotności. Nie boisz się jechać mniej uczęszczaną drogą i jechać samotnie. Przeżyłaś już swój najgorszy koszmar, już zaprzyjaźniłeś się ze swoim największym lękiem. Samotność może być satysfakcjonująca, wzmacniająca i wyzwalająca. Wiedząc, że jest ona po to abyś nawiązał kontakt z własnym wnętrzem i swoimi potrzebami. 

Ponieważ samotność zawsze będzie w twoim życiu, nawet jeśli jesteś otoczona ludźmi. Czujesz się samotny za każdym razem, gdy jesteś niezrozumiany. Czujesz się samotny za każdym razem, gdy ktoś, kogo kochasz, odchodzi z twojego życia. Czujesz się samotny, gdy nikt nie wspiera twoich marzeń lub wizji. Czujesz się samotny gdy ktoś Cię odrzuca, nie akceptuje. Jednak te momenty są jednocześnie okazją do zbudowania swojej mocy , są okazją do stanięcia za sobą w swojej prawdzie i to właśnie te momenty Cię wzmocnią i dadzą Ci prawdziwego siebie. Bo przestaniesz w tych momentach odrzucać samego siebie na rzecz akceptacji, aprobaty, uznania , pochwał, poklasku, przez co zaczniesz bardziej rozumieć siebie, akceptować siebie, uznawać swoją wartość. Zmieni się Twoje podejście z uczucia osamotnienia i wchodzenia w rolę ofiary z tego powodu, na czucie samego siebie i odnalezienie przyjemności z bycia w samotności w danych momentach. Ofiara będąc w samotności patrzy na zewnątrz w swoim świecie mentalnym, przerzuca emocje na innych, myśli o innych, zajmuje się sprawami innych. Natomiast osoba akceptując swoją samotność zagląda w tych momentach do własnego wnętrza, słucha się swojego ciała, dostrzega jego sygnału, skupia się na obecności i czuje radość z kontaktu ze sobą.

Uczysz się, jak żyć z innymi, ale także uczysz się, jak żyć ze sobą i to jest najważniejsza lekcja, jakiej możesz się nauczyć.

Różnica pomiędzy byciem ofiarą, a byciem twórcą podczas przeżywania swojego smutku polega na tym, że twórca poprosi swój smutek, aby odkrył przed nim to, czego tak naprawdę pragnie, aby móc sobie to podarować. Wsłucha się w swój smutek i da sobie to czego potrzebuje. Pozwoli sobie na emocje smutku i stąd będzie znał rozwiązania co robić, bo weźmie za niego odpowiedzialność.

Natomiast

Ofiara smutku będzie szukała winnych i marzyła, aby ktoś ją wybawił . Będzie szukać na zewnątrz zbawienia i rozwiązań, bo nie potrafi sama sobie poradzić z tym co czuje. Poprzez obwinianie innych za to co czuje , nie znajdzie rozwiązań dla siebie i nie posłucha co smutek chciał zakomunikować i na jakie zmiany chciał wskazać.

Biorąc pod uwagę trójkąt dramatyczny ofiara będzie wykorzystywać samotność do użalania się nad sobą i nad swoim życiem, do coraz większego cierpienia i będzie odbierać brak zrozumienia, akceptacji , uwagi jako oznaki braku miłości w jej stronę. Momentem przełomowym będzie zmiana perspektywy do tego co wcześniej było wykorzystywane do cierpienia poprzez ofiarę, czyli zmiana podejścia i nastawienia do jej bólu związanego z brakiem zrozumienia, bycia akceptowanym, brakiem docenienia. Gdy w momentach zaistnienia cierpienia zrozumie, że cierpienie pochodzi z nadmiernych pragnień ukierunkowanych na zewnątrz, a ból emocjonalny  z braku zaspokojenia tych potrzeb w dzieciństwie, zacznie ukierunkować się do swojego wnętrza dając sobie wsparcie w tych momentach, zrozumienie, docenienie, współczucie. To spowoduje, że wszystko co pragnęła ofiara z zewnątrz zacznie dawać sobie sama, jednocześnie przestając odrzucać siebie, porzucać siebie, upokarzać siebie czy też zdradzać siebie . Zacznie zmniejszać swój ból emocjonalny poprzez zaspakajanie swoich potrzeb emocjonalnych w tu i teraz, co w konsekwencji pozwoli zerwać zależności stworzone , aby zyskać coś z zewnątrz. Co nie znaczy, że zamknie się na przyjmowanie czułości, miłości z zewnątrz. Tu jest właśnie myk, że często pędząc w rozwoju osobistym zaczynamy się zamykać na przyjmowanie i twierdzimy że nie potrzebujemy niczego z zewnątrz co powoduje kolejne cierpienie. 

Prześladowca będzie wykorzystywał samotność do tworzenia coraz większej nienawiści i złości do świata zewnętrznego i wymyślania w jaki sposób może manipulować i kontrolować innych.  Czyli będzie zabierał sobie i innym wolność bycia sobą. Momentem przełomowym będzie dla niego zauważenie faktu iż walczy tak naprawdę sam ze sobą i że w ostateczności najbardziej manipuluje i kontroluje samym sobą. Gdy zauważy , że złość i nienawiść jaką przenosi na świat jest jego nadmiernie zgromadzoną agresja , zaczyna spuszczać nadmiar agresji wyparte do podświadomości. 

Natomiast wybawca będzie wykorzystywał samotność do zajmowania się problemami innych, do tworzenia planów naprawczych innych osób i wizji jakim to on wspaniałym wybawcą nie jest dla innych. Wybawca do momentu uświadomienia sobie, że tak naprawdę myśli o samym sobie , nie nawiąże kontaktu z własnym wnętrzem, bo będzie się upierał, że plan naprawczy nad którym pracuje i wady jakimi się zajmuje są cechami innych , a nie jego własnymi , które projektuje na innych. W momencie stanięcia przed prawdą i uświadomieniem sobie, że jego myśli są też o nim, zacznie się kierować coraz bardziej do swojego wnętrza, co pozwoli mu znaleźć rozwiązania dla siebie.

Blokowanie na emocje lub zrzucanie za nie odpowiedzialności na zewnątrz powoduje , że trwasz dalej w tym czemu stawiasz opór. Nawet blokowanie stanu ofiary powoduje , że dalej w niej trwasz, tylko pozwalając ofierze przeżyć jej emocje możesz się z nią pożegnać i pogodzić się z krzywdą, inaczej spychasz te emocje głęboko do podświadomości, a one są i tak widoczne w Twoich decyzjach i wyborach.