Zaznacz stronę

Większość ludzi wierzy, że życie to coś, co im się przydarza; że narodzili się bezradni wobec wszystkiego, co ich otacza. Kiedy poszerzymy swoją świadomość, zaczniemy zdawać sobie sprawę, że nasze życie jest rezultatem tego, co sami tworzymy. Zrozumienie, że naprawdę tworzymy każdy aspekt swojej rzeczywistości, daje nam mądrość bycia swoim własnym mistrzem, który współtworzy z innymi twórcami, a wszyscy razem działają wspólnie z najwyższą Rzeczywistością. Powyższe słowa pozostaną jedynie słowami i nie będą miały większego znaczenia, jeżeli nie czujemy się odpowiedzialni za swoje życie. Na pewnym etapie naszej życiowej drogi oddaliśmy swoją osobistą moc i od tamtej pory czujemy się bezradnymi ofiarami żądań i oczekiwań innych ludzi.

Nadszedł czas, aby odzyskać tę moc i otwarcie zadeklarować, że znowu ją posiadamy, tak jak chciał tego Stwórca. Nie oznacza to, że będziemy mieć władzę nad innymi, ale że będziemy w pełni odpowiadać za swoje życie i tworzyć je takim jakim chcemy , aby było oraz będziemy żyć w świecie harmonii i spokoju, a nie w świecie walki o przetrwanie.

Co to znaczy „stawiać się w mocy”?

W mocy stawiasz się, gdy bierzesz odpowiedzialność za siebie i swoje uwarunkowania. Gdy przestajesz przerzucać na innych (lub na coś) odpowiedzialność za to, jak się z czymś czujesz. Bo każdy sam wybiera, jak postanowi się z czymś poczuć. 

W mocy stawiasz się, gdy przestają doradzać Ci negatywne emocje, czyli gdy przestajesz działać z poziomu przymusu, poczucia obowiązku, kurtuazji, szantażu emocjonalnego, lęku, obaw, wątpliwości, zachłanności, chęci ugrania czegoś dla własnej korzyści, dumy, urazy, odwetu, pogardy, poczucia winy, poczucia krzywdy, wstydu, itd.

W mocy stawiasz się, gdy stajesz za sobą w asertywny sposób – bez agresji, potrzeby udowadniania komukolwiek czegokolwiek, bez poczucia winy, niepewności i wstydu. Bez pychy, potrzeby wywyższania się i unoszenia dumą, by okazać sobie, że siebie szanujesz.

W mocy stajesz, gdy przestajesz siłować się ze sobą i z rzeczywistością, czyli odpuszczasz nadmiar zaangażowania i potrzebę, aby za wszelką cenę dać radę i osiągnąć cel, postawić na swoim, zapiąć wszystko na ostatni guzik, spełnić jakieś oczekiwania, nagiąć rzeczywistość do swoich wyobrażeń o tym, co według Ciebie będzie najlepsze. Zamiast tego zaczynasz obserwować istotę sytuacji i współpracować z synchronią tworząc połączenie z otaczającą Cię rzeczywistością.

W mocy stajesz, gdy stać Cię emocjonalnie na Twoje wybory, decyzje i ich konsekwencje. Gdy stać Cię na Twoje uczucia, gesty, dary, sytuacje. Gdy stać Cię na neutralny stosunek zarówno do tej najbardziej wymarzonej wersji siebie, jak i tej według Ciebie najgorszej, najbardziej beznadziejnej czy mrocznej.

W mocy stoisz, gdy masz zdrowe poczucie własnej wartości bez względu na to, czy Ci coś wychodzi i co powiedzieli lub powiedzą inni. Przestajesz wyznaczać swoją wartość poprzez , to co inni mają do powiedzenia o Tobie.

W mocy stajesz, gdy przestajesz wstydzić się siebie, umniejszać sobie lub rekompensować braki, dodając sobie nadto z innej strony. Gdy uczciwie, życzliwie i trzeźwo postrzegasz to co jest. Gdy masz zdrową świadomość swoich mocnych i słabych stron. Gdy stać Cię na to, by przyznać się do błędu, słabości, niemocy. Gdy możesz przyjąć i uznać tę cząstkę w sobie, która nie daje rady, lęka się, myśli negatywnie. Gdy robisz zdrową przestrzeń na uznanie pozornych niedoskonałości, wad i braków pamiętając, że to Ciebie nie definiuje. Że jesteś pełnowartościową istotą bez względu na to, czy coś zrobisz lub osiągniesz.

W mocy stajesz, gdy bez wahania dokonujesz wyborów dla Najwyższego Dobra i podejmujesz decyzje w harmonii ze swoim Autentycznym Ja – Istotą Dobrostanu, Duszą, Mądrością Wszechświata. Stoisz w mocy, gdy przestajesz sprzeniewierzać się uniwersalnym wartościom i swoim prawdziwym marzeniom. Gdy śmiało odmawiasz godzenia się na mniej niż zasługujesz. Gdy rezygnujesz z tego, co poniżej Twojej godności. Co jest byle jakie i podcina Ci skrzydła Kreacji. Ograbia z życiowej energii.

Stoisz w mocy, gdy stawiasz zdrowe granice i asertywnie wycofujesz się ze wszystkiego, co przestało służyć Tobie i innym uczestnikom sytuacji dla Najwyższego Dobra. Gdy odpuszczasz to, co Cię drenuje, niszczy, co dzieje się Twoim kosztem lub kosztem drugiej strony relacji. Gdy bez względu na Twoje potrzeby umiesz odmawiać okazjom, które są przekombinowane, nieuczciwe, ryzykowne w negatywny sposób, prowadzą to toksycznych uwikłań.

W mocy stajesz, gdy masz poczucie wiarygodności we własnych oczach i przestajesz potrzebować uwiarygodniać się poparciem zewnętrznych autorytetów dla tego, co wiesz i czujesz. Gdy stać Cię na to, żeby mówić otwarcie i bezpośrednio o tym, co myślisz, co czujesz, w co wierzysz. Bez negatywnego rezonansu z tym, że ktoś mógłby nie zrozumieć, odrzucić Cię lub krzywdząco osądzić.

W mocy stajesz, gdy przeznaczasz siebie do wszystkiego, co najlepsze. Gdy życzysz sobie dobrze i wspierasz siebie niczym najbliższy sercu przyjaciel. Gdy przestajesz obracać przeciw sobie i innym wszystkie te sytuacje, w których nie wyszło tak, jak sobie tego życzysz. Gdy bez względu na pozorne porażki zachowujesz w Sercu pewność, że jesteś ukochanym dzieckiem Wszechświata czując jego wsparcie.

W mocy stajesz, gdy dbasz o to, by innych też jednocześnie postawić w mocy. Gdy odmawiasz fałszywej pomocy opartej na litości, współcierpieniu i szantażu emocjonalnym, a w zamian dajesz wsparcie, którego inni potrzebują, by stanąć we własnej mocy. Nawet jeśli wiąże się to z odmową jakiegokolwiek zaangażowania w sytuację. Gdy stać Cię na to, że nie każdy zrozumie tę subtelną różnicę między pomocą a wsparciem, Najwyższym Dobrem a tym, co na dobro wygląda tylko z pozoru.

W mocy stajesz, gdy przestajesz nadawać komukolwiek lub czemukolwiek moc negatywnego wpływania na Twoje samopoczucie i życie. Gdy zachowujesz swoją życiową energię dla siebie, zamiast trwonić ją na negatywny rezonans, uwikłanie w toksyczne relacje i sytuacje.

W mocy stoisz, gdy wystarcza Ci Mądrość Wszechświata i świadomość tego, kim jesteś, więc przestajesz szukać mistrzów, przewodników ponad to. W mocy stoisz, gdy uznajesz wewnętrznego mistrza – Istotę Światła i gdy z innych przestajesz  robić swoich mistrzów nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

W mocy stoisz, gdy szanujesz każdą żywą istotę i odmienne podejście do życia. Gdy możesz objąć bezwarunkową akceptacją wszystko to, z czym się nie zgadzasz, co według Ciebie jest zbędne, chore lub głupie, lecz wiesz, że na wszystko jest miejsce we Wszechświecie. Gdy z Miłością i współczuciem okazujesz wdzięczność tym, którzy są starą wersją Ciebie i uświadamiają Ci, jak wiele się nauczyłaś/ nauczyłeś, jak daleka droga za Tobą, jak dobrze żyje się bez dawnych negatywnych uwarunkowań.

W mocy stoisz, gdy znika ktokolwiek lub cokolwiek, kto lub co mogło wcześniej Cię zranić lub tobą manipulować. Gdy jest w Tobie mądrość rozstrzygania co jest jakie. I możesz jej zaufać.

W mocy stoisz, gdy przestajesz posiłkować się substytutami wiedzy i mocy, więc wystarcza Ci poczucie autentycznej mocy w Tobie – cząstki pierwotnej mocy stwórczej, która jest Istotą Światła. Przestajesz szukać mocy na zewnątrz Ciebie, w przedmiotach, zaklęciach i metodach.

W mocy stawiasz się , gdy zaczynasz wiedzę stosować w rzeczywistości i staje się ona Twoim doświadczeniem i codzienną częścią Twojego życia.

SILNA WOLA A MOC WOLNEJ WOLI

Istnieje ogromna różnica pomiędzy silną wolą a mocą wolnej woli. Użycie silnej woli to próba zapanowania nad sobą przy użyciu siły, co na ogół prowadzi do stłumienia własnych uczuć. Silna wola to narzędzie honorowane w świecie walki o przetrwanie. Zmiana niepożądanego zachowania za pomocą silnej woli jedynie wzmacnia to zachowanie na głębszym podświadomym poziomie. Siłę używa prześladowca wobec siebie i zamiast współczucia i łagodności motywuje się złością i agresją co powoduje później niezadowolenie i dalsze zamknięcie się na skrywane emocje . Może nam się wydawać, że poradziliśmy sobie z daną sprawą, dopóki nie dojdą do głosu stłumione uczucia. Pojawia się wówczas silna reakcja obronna. Na przykład, za każdym razem, gdy ktoś zapala papierosa w obecności osoby, która rzuciła palenie za pomocą siły woli, osoba ta aktywuje swoje stłumione uczucia i na poziomie świadomym odczuwa złość, rozdrażnienie. Najbardziej zagorzali przeciwnicy palenia to ci, którzy rzucili palenie za pomocą silnej woli. Osoby te cały czas mają ochotę na papierosa, jednak to pragnienie jest stłumione i nieuświadomione. Jeżeli taki człowiek złamie zasadę i zapali, czuje się winny, a poczucie winy wzmacnia uzależnione zachowanie, którego chce się pozbyć. Silnej woli zawsze towarzyszy napięcie i presja, uwalniane w formie negatywnych reakcji podczas aktywacji. Przeciwieństwem silnej woli jest poddanie oraz wolna wola, czyli umiejętność dostrzegania swojej skłonnej do uzależnień natury, bez próby walczenia z nią i zaprzeczania jej. Moc wolnej woli kryje się w zdolności obserwowania i kierowania uwagi na uzależnienia oraz w przyzwoleniu na ich istnienie. Takie przyzwolenie umożliwia podejmowanie nowych świadomych decyzji dotyczących zachowania. Świadoma akceptacja dawnych uzależnień sprawia, że cały proces odbywa się bez tłumienia uczuć, konfliktu, wysiłku czy kontroli. Jak widać, podobieństwo pomiędzy silną wolą i mocą wolnej woli jest tylko pozorne. Silna wola próbuje zapanować nad negatywnymi zachowaniami z przeszłości lub chce się ich pozbyć, natomiast moc wolnej woli to doświadczanie chwili obecnej polegające na zaakceptowaniu przeszłości i pozwoleniu na jej istnienie, z równoczesnym wybraniem nowego kierunku działania w teraźniejszości. Na przykład próby walki z myślami i emocjami poprzez zastąpienie ich innymi  kończą się tylko chwilową satysfakcją bo opieraja się na presji, nacisku, oczekiwaniach, co powoduje, że dane myśli lub stany emocjonalne powracają z większą mocą. Natomiast moc opiera się na zrozumieniu samego siebie , daniu sobie przestrzeni i wyborze innego rozwiązania. To co pozwala nam dojrzeć różnice , to stan w jaki wchodzimy po dokonaniu wyboru, gdy robimy coś na zaciśniętych zębach później są w nas silne emocje,spięte ciało, kontrola i dominacja. Natomiast jak robimy coś z poziomu zrozumienia i współczucia zaczynamy czuć wolność, autentyczną wolność która jest rezultatem świadomej decyzji. 

Zazwyczaj traktujemy siebie tak jak traktowali nas rodzice, więc jeśli byliśmy wychowani poprzez siłę, to będziemy ją odbierać jako część wsparcia i wobec siebie stosować siłę. Jednak można zmienić , to podejście do siebie przechodząc z siły w moc.

,,W sercu poddania, różnica między byciem ofiarą a poczuciem MOCY jest bardzo prosta.

Ofiara jest „emocjonalnym zakładnikiem”, który czeka, aż usłyszy od innych coś, czego oni sami mogą nie być w stanie powiedzieć.

Gdy jesteś ofiarą, walczysz z życiem, obwiniając za swoje cierpienie tych, którzy nie wypowiedzieli upragnionych przez ciebie słów.

W rezultacie zaczynasz bronić się na każdym kroku i bezskutecznie zmagasz z różnymi sytuacjami, których i tak nie jesteś w stanie zmienić.

Poczucie mocy nie ma nic wspólnego z czekaniem, aż inni wypowiedzą odpowiednie słowa, lecz wynika z uświadomienia sobie, że to TY SAM MASZ POWIEDZIEĆ SOBIE TO, CO ZAWSZE CHCIAŁEŚ USŁYSZEĆ.

Nie ma znaczenia, jak bardzo pragniesz, aby inni cię docenili – tylko ty możesz przekazać sobie słowa, jakich tak bardzo ci brakowało.

Ponieważ to ty przetrwałeś wszystkie trudne sytuacje i przezwyciężyłeś przeszkody, masz w swoim ręku klucz do własnego SERCA.

Jest nim udzielanie sobie samemu WSPARCIA w bardziej czuły i konsekwentny sposób niż kiedykolwiek wcześniej.

Ponieważ twoja podświadomość nie rozróżnia, kto wypowiada dane słowa – ty czy ktoś inny – twoje serce będzie się uzdrawiało nawet wtedy, gdy sam będziesz powtarzał sobie słowa, które potrzebujesz usłyszeć od kogoś innego. ,, 

– Matt Kahn – Rewolucja miłości… zaczyna się od ciebie

Nikt nie może nam odebrać naszej mocy o ile na to nie zdecydujemy wcześniej 

Pozbawiamy się mocy zawsze wtedy, gdy zakładamy, że inni mają jej na tyle dużo, aby nam ją odebrać. Jest to pierwsza iluzja, którą trzeba  porzucić. Nikt bez naszej zgody nie jest na tyle silny, aby nami manipulować, mieć nad nami kontrolę czy odebrać nam naszą moc. Sami rezygnujemy ze swojej mocy, aby się innym przypodobać lub uniknąć ponownego cierpienia. Oddajemy moc naszym rodzicom i innym ważnym osobom w naszym życiu. Jeżeli czujesz się bezsilny, to dlatego, że uważasz, iż nie masz wyboru, nie jesteś wolny i grasz w którąś z typowych dla ofiary gier, żyjąc cały czas w świecie walki o przetrwanie. Twoją postawę można podsumować następującymi nie uświadomionymi stwierdzeniami, którymi się karmisz:

„Nie będę siebie kochać, niech inni to za mnie zrobią”.

„Niech inni będą odpowiedzialni za moje uczucia”.

„Sprawię, aby inni mieli wobec mnie poczucie winy, a ja w ten sposób zaspokoję swoje potrzeby”.

Takie nie uświadomione myślenie, typowe dla większości ludzi, kosztuje nas naszą wolność, zdrowie, miłość innych ludzi i szacunek dla samego siebie. Za każdym razem , gdy oddajesz innym prawo do tego jak sam się czujesz tracisz swoją moc wewnętrzną i uzależniasz się od otoczenia tworząc pojedyncze zależności, które z kolei tworzą lęki przed ich utratą i bariery , które sam sobie nakładasz.

Odzyskiwanie swojej mocy zaczynamy od:

  1. Uczciwości wobec siebie i przyznania, że czujemy się bezsilni;
  2. Wzięcia odpowiedzialności za swoje uczucia;
  3. Świadomego wyboru życia w świecie harmonii i spokoju.

PRZYZNANIE SIĘ DO POCZUCIA BEZSILNOŚCI

Poczucie bezsilności nie oznacza, że jesteśmy całkowicie bezsilni wobec siebie, oznacza że przestajemy manipulować i kontrolować czymś na co nie mamy wpływu. Tworzymy przecież negatywną rzeczywistość, a to wymaga takiej samej mocy, jak tworzenie rzeczywistości pozytywnej. Zdaj sobie sprawę z tego, że jest to tylko poczucie braku mocy. W momencie, gdy to sobie uświadomisz, możesz tę moc świadomie odzyskać. Pomoże ci w tym obserwacja twoich związków przeszłych i obecnych oraz określenie stopnia swojej nieświadomości w tych relacjach. Bezsilność jest bardziej związana z czymś na co myślimy, że mamy wpływ a faktycznie wpływu nie mamy. Na przykład manipulant i kontroler będzie chciał kontrolować innych, często robiąc to nieświadomie , bo nie potrafi pogodzić się z bezsilnością wobec wpływu na innych. Jest przekonany , że ma wpływ na drugiego człowieka i dlatego próbuje go zmienić, kontrolować , dominować nad nim. Jest to zaprzeczenie wolności i dania przestrzeni innym bycia takimi jacy są, czyli brak szacunku wobec innych. Narcyzi i egoiści nie chcą poczuć bezsilności( jest to ich największy lęk)  , bo stawiają się w roli Boga, dlatego też ich główne zachowania są oparte na sile, złości, agresji, dominacji tak jak to jest w roli prześladowcy w trójkącie winy.

Trzeba zrozumieć, iż bezradność a bezsilność to dwie różne rzeczy. Bezsilność jest bardziej związana z próbami kontroli tego na co nie mamy wpływu a bezradność z brakiem odpowiedzialności i poczucia mocy wobec tego na co mamy faktyczny wpływ.

Uczciwość ze sobą jest drogą do przyznania się przed sobą do swoich prawdziwych intencji i droga do wyjścia poza świat przetrwania

Uczciwość wobec siebie pozwala nam wyjść poza nasze wyobrażenie o nas samych i przyjąć siebie w pełni takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Nie da się siebie zaakceptować dopóki nie przyzna się przed sobą samym do posiadania swoich wad i słabości. Aby wyjść poza manipulacje i kontrole trzeba zauważyć u siebie te uwarunkowania oparte na świecie przetrwania i systemie walki i ucieczki. dopiero , gdy zauważymy je u siebie i przyznamy się przed sobą do nich , możemy podejmować następnym razem inne wybory i decyzje, dokonać innego wyboru niż zawsze to robiliśmy z automatu. Dlatego między innymi Hawkins pisze w poziomach przekraczania świadomości iż poziom prawdy się zaczyna od odwagi , do stanięcia przed sobą samym bez idealnego wyobrażenia o sobie, czyli dostrzeżenie tego jak jest naprawdę z nami. Wtedy przestajemy tak naprawdę uciekać przed sobą i gonić za idealnym wyobrażeniem samego siebie.

7 zasad które pomagają budować wewnętrzną moc . Zasady pochodzą z książki Podróż w głąb siebie- Colinna Sissona

  1. Akceptacja swojej zdolności i gotowości do posiadania mocy. Mamy w sobie moc! To nie afirmacja czy stwierdzenie, że pewnego dnia będziemy wewnętrznie silni. Siła a moc to dwie różne rzeczy . Jesteśmy wystarczająco wewnętrznie mocni, aby być łagodni, bezbronni i otwarci, aby nie sprawować kontroli nad innymi ani nie musieć niczego udowadniać. Nie potrzebujemy już dłużej murów obronnych czy barier ochronnych, aby czuć się bezpiecznie. Nie musimy mieć uzależniających nas pragnięń; nie potrzebujemy już żyć w świecie walki o przetrwanie i podstępnie zdobywać miłości poprze przekonania typu zasługiwania na miłość. Kiedy pozwolimy sobie na odrzucenie barier ochronnych, będziemy mogli pokazać swoją łagodność, bezbronność i otwartość, wtedy przestaniemy się bać zranienia i poczujemy się wolni emocjonalnie. Uświadomimy sobie wówczas, jaka moc tkwi w bezbronności, w akceptacji bezsilności i w pozwoleniu sobie na czułość. Jeżeli odkryjemy swoją moc w świecie harmonii i miłości, potrzeba obrony, zabezpieczania i kontroli stanie się przeżytkiem należącym tylko do przeszłości. Mamy wystarczająco dużo wewnętrznej mocy, chociaż czasem wydaje nam się inaczej.
  1. Akceptacja swojej zdolności współodczuwania. Zaakceptujmy, że potrafimy współodczuwać z innymi, bez popadania w litowanie się czy identyfikowanie się z rolami ofiary innych osób. Litość i odczuwanie bólu drugiej osoby nie jest prawdziwym współodczuwaniem, ale raczej powracaniem i odgrzebywaniem bólu swojego zranionego wewnętrznego dziecka. Użalamy się nad sobą, myśląc, że chodzi nam o innych. Prawdziwe współodczuwanie, czyli empatia, to rozumienie bólu drugiej osoby i gotowość do pomocy i wsparcia w razie potrzeby. Zaakceptujmy fakt, że potrafimy współodczuwać w takim stopniu, aby pozwolić innym na odmienność. Nie musimy się czuć odpowiedzialni za ich zrozumienie najwyższych prawd ani za ich przebudzenie. Owszem, jeśli będą otwarci i sami będą tęgo chcieli, możemy ich uczyć i udzielać wskazówek. Jednak to, czy dzięki temu się przebudzą, czy nie, nie powinno wpływać na nasz związek z nimi. Gdyby tak było, należałoby się przyjrzeć swojemu poczuciu ważności i uzależnieniom. Akceptacja faktu, że potrafimy współodczuwać, pozwala nam na odnalezienie harmonii w przeciwieństwach. A dzięki temu będziemy mogli bardziej kochać. Potrafię współodczuwać i kochać.
  1. Akceptacja swojej wolności i samostanowienia. Zawsze byliśmy i wciąż jesteśmy całkowicie wolni. Nawet wówczas, gdy czujemy się bezsilni, jest to tylko nasze odczucie. Jesteśmy wtedy podobni do gęsi, która myśli, że więzi ją okrąg narysowany na piasku. Podchodzi to tego kręgu i nie widzi wyjścia, aż w końcu pada ze zmęczenia. W każdej chwili może wyjść i być wolna. Ogranicza ją i oddziela od wolności tylko poczucie uwięzienia. Akceptacja wolności pozwala nam na szukanie i odnajdywanie jej w każdej sytuacji. Nie oznacza to braku współpracy z innymi. Wolność to umiejętność w obrębie współpracy z Innymi podejmowania decyzji mających na względzie własną godność, trzymania się swojego życiowego celu, zachowania sił życiowych oraz bycia panem swojego losu. W tym momencie jesteśmy wolni, aby być sobą i wziąć odpowiedzialność za swoje wybory i decyzje, a także przyznać innym to samo prawo. Jestem wolny i sam stanowię o swoim życiu.
  1. Akceptacja swojej zdolności i odpowiedzialności za tworzenie każdego aspektu swojej rzeczywistości.  Zaakceptuj fakt, że będąc metafizykiem masz zdolność odpowiadania (w przeciwieństwie do reagowania przyp, tłum.} na każdą sytuację w danym momencie oraz tworzenia każdego aspektu swojej rzeczywistości. Nie musisz się już zastanawiać, w jaki sposób i dlaczego inni tworzą takie życie, jakie mają. Możesz skupić się teraz na współtworzeniu z nimi. Możesz być na tyle elastyczny, aby wznieść się ponad ewentualną dysharmonię. Dzięki wolności i zdolności odczuwania możemy marzyć, a dzięki swojej mocy wewnętrznej możemy materializować swoje marzenia. Będąc metafizykami, już mamy w sobie takie możliwości. Musimy się tylko nauczyć lepiej z nich korzystać. Nastąpi to wówczas, gdy nauczymy się bardziej ufać. Mam w sobie wystarczająco dużo mocy i umiejętności. Przyciągam i tworzę to. czego chcę i potrzebuję.
  1. Akceptacja faktu, że jesteśmy na tyle elastyczni, aby zmienić lub przekształcić, cokolwiek chcemy, bez zabierania wolności innym.

Każdą rzeczywistość można zmienić lub przekształcić w bardziej pożądaną i pozytywną. Jesteśmy dość elastyczni, aby nie tylko stworzyć coś nowego, ale również zmienić coś, co już istnieje. Nie możemy i nie chcemy tego robić przez kierowanie i manipulację innymi. Dzięki podstawowym składnikom i narzędziom tworzenia możemy kierować energią i pozwalać na zmiany. Jestem wystarczająco elastyczny, aby zmieniać i przekształcać swoją rzeczywistość!

  1. Akceptacja swojej pokory, koniecznej, by móc dalej wzrastać.  Pokorę można różnie interpretować i rozumieć. Dla nas pokora będzie oznaczać takie poczucie własnej wartości, które pozwala przyznać, że w dziedzinie rozwoju wewnętrznego mamy jeszcze przed sobą kawał drogi. Przeciwieństwem pokory jest poczucie ważności, arogancja i zarozumiałość, które rodzą się z niskiego poczucia wartości i rekompensują Je. „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. (Mt 5,3) Tak więc posiadamy wewnętrzną moc i umiejętności, potrafimy współodczuwać, jesteśmy wolni i elastyczni, a dzięki pokorze możemy zrozumieć, że to wszystko nie czyni z nas osób w żaden sposób wyróznionych, błogosławionych czy wybranych. Nie ma ludzi wybranych. Wielu jest na świecie duchowych i metafizycznych ekspertów, którzy zatrzymali się w rozwoju wewnętrznym, gdyż utracili pokorę. Jeden z uczestników naszych seminariów powiedział: „Człowiek jest jak owoc: kiedy jest zielony rośnie, kiedy jest dojrzały zaczyna się psuć”. Duchowa arogancja jest jedną z ostatnich podświadomych przeszkód na drodze do stania się metafizykiem. Może się ona okazać trudna do pokonania. Jeśli spojrzysz, jak długą drogę przebyłeś w ciągu ostatnich kilku miesięcy, na ile gór się wspiąłeś, ile lęków zintegrowałeś z pewnością poczujesz się bardziej wolny. I tu leży największe niebezpieczeństwo: możliwość utracenia swojej pokory i ponownego zapadnięcia w sen. Zarówno wewnętrzna moc, jak i pokora popychają nas do przodu: pierwsza za pomocą poczucia siły, a druga za pomocą poczucia, że jeszcze trochę nam zostało do przejścia. Poczucie mocy i nieograniczoności przypomina nam, że jesteśmy doskonali i nie potrzebujemy „korekty”, natomiast pokora pozwala nam zdać sobie sprawę z tego, że ciągle jeszcze nie jesteśmy w pełni świadomi swojej doskonałości, i dlatego wewnętrzny rozwój jest bardzo pożądany. Mam dostatecznie dużo pokory, aby móc się rozwijać.
  1. Uznanie wewnętrznej pracy nad sobą za najwyższy priorytet. Nie sugerujemy tutaj odrzucenia innych priorytetów ani nawet zmniejszenia ich ważności. Spójrzmy na duchowość w sposób nielineamy i nie porównujmy jej z innymi dziedzinami. Pozwólmy, aby duchowość i praca wewnętrzna rozszerzyła się i objęła inne dziedziny życia, stając się w ten sposób najwyższym priorytetem. Jeśli tak się stanie, całe nasze życie będzie odzwierciedleniem duchowości. Nasza kariera zawodowa, związki i dochody będą wyrazem naszej praktyki metafizycznej. Wraz ze wzrostem naszego zaangażowania i pragnienia świadomego doświadczania miłości, szczęścia i wolności duchowość przeniknie najważniejsze dziedziny naszego życia. Kiedy już tak się stanie i kiedy duchowość objawi się na zewnątrz, zniknie niespójność pomiędzy świadomym i podświadomym umysłem, przestaną działać ukryte programy, nie uświadomione myśli oraz wzorce na poziomie emocji i zachowań. Praca wewnętrzna zacznie przynosić rezultaty na zewnątrz. Gdy nasze życie zewnętrzne spójne jest z wewnętrznym, mamy do czynienia z prawdziwą integralnością. Nie ma konfliktów wewnętrznych, ponieważ nie jesteśmy podzieleni, a w związku z tym nie ma również konfliktów na zewnątrz. Żyjemy w świecie harmonii i spokoju. Rozwój wewnętrzny Jest moim najwyższy m priorytetem. Mamy w sobie wystarczająco dużo mocy, współodczuwania, wolności, umiejętności, odpowiedzialności, elastyczności, pokory i zaangażowania, aby być metafizykami. Być może jakieś stare przekonanie z przeszłości będzie nam podpowiadać, że nie ma w nas nic magicznego, jednak prawdą jest co innego: mamy w sobie wszystko, czego potrzebujemy, brak nam tylko czasem gotowości i chęci, aby to wykorzystać. I w tym cały problem. Stoimy więc teraz przed przestrzenią, która oddziela nas od bycia w pełni tym, kim naprawdę jesteśmy. Prędzej czy później zrobimy ów kolejny krok w nieznane wtym względzie nie mamy wyboru. Istnieje tylko pytanie, kiedy to się stanie.