Zaznacz stronę

Kiedy prezentujesz się na zewnątrz jako osoba, którą naprawdę jesteś, nie kosztuje Cię to żadnej energii ponieważ jesteś sobą. Jesteś naturalny , prawdziwy ze swoimi słabościami i wadami . Kiedy próbujesz udawać kogoś kim nie jesteś, ukrywasz swoje wady lub próbujesz być perfekcyjny , tracisz energię na iluzje , którą tworzysz i do tego tworzysz zależność od otoczenia. Ta zależność wiąże Cię poprzez leki z innymi , zaczynasz podtrzymywać swój swój obraz doskonałości( zaczynasz się bać że stracisz ten obraz względem innych ) i jesteś szarpany przez oczekiwania innych względem Ciebie. Wtedy tworzysz konflikt wewnętrzny i oddajesz swoją moc na zewnątrz. 

Paradoks jest w tym że jak pozwalasz sobie i innym na zobaczenie prawdziwego siebie, łącznie z całym cieniem jaki masz w sobie, to przestaniesz się wstydzić siebie a co za tym idzie przestajesz się bać bo nie masz nic do ukrycia. Możesz pokazać całość i przestać się bać odrzucenia i braku akceptacji. Wtedy dajesz sobie  pozwolenie na bycie prawdziwym sobą, bez żadnych masek, to pozwolenie z czasem zamienia się w akceptację i daje szansę na skupieniu się na mocnych stronach, mając pełna świadomość wad i słabości jakie się ma. Dopóki ukrywasz coś , dopóty projektujesz swoje wady i słabości na innych bo nie chcesz pokazać swoich i nie chcesz się do nich przyznać przed samym sobą.

Przez długi okres czasu myślałem, że to lęki są ostateczną barierą w nas. Jednak lęki mają tylko formę obronną przed czuciem bólu, dyskomfortu, przed wypieranym toksycznym wstydem. Każda sytuacja traumatyczna jaką przeżyliśmy w przeszłości lub powtarzane się sytuacje z którymi sobie nie radziliśmy tworzą określone emocje. W zależności od mocy tych emocji zaczynamy budować mechanizmy obronne, aby nie odczuć znowu tych samych emocji, aby nie czuć wewnętrznego bólu związanego z daną sytuacją. Umysł kojarzy uczucie wstydu ze stanem bliskim śmierci, z zaprzeczeniem swojego istnienia, dlatego po pewnym czasie nie radzi sobie z nimi zaczyna je wypierać i tworzyć szereg zniekształceń poznawczych , które mają za zadanie nie dopuścić do wejścia ponownie w sytuację związaną z tymi emocjami. Po prostu chroni sam siebie. dlatego tak często unikamy robienia ważnych dla nas rzeczy, znajdujemy szereg usprawiedliwień aby nie wejść w określoną sytuację.  Do tego sposoby radzenia sobie z emocjami , przejmujemy głównie od naszych rodziców, a te sposoby nie zawsze są dobre. Dochodzą jeszcze do tego nakazy , zakazy , wymagania, oczekiwania jak mamy się czuć od naszych rodziców. A my nie chcąc jako dzieci stracić ich miłości blokujemy w sobie emocje, które czujemy wypierając je do ciała. Im dłużej powtarzamy określone zachowania tym stają się one dla nas normą i zaczynamy wierzyć że tak jest naprawdę, że tak ma być, że tacy jesteśmy. 

Tak jak każda emocja o ile jest krótkotrwała i puszczona nie powoduje w naszym życiu spustoszenia, gorzej jest jeśli określone stany emocjonalne stają się naszym podejściem do życia, naszym poziomem świadomości. Wstyd – ta zdrowa skądinąd, ludzka emocja – przekształca się niekiedy w sposób życia, potrafi zawładnąć tożsamością bez reszty. Kiedy wyznacznikiem tożsamości jest wstyd, człowiek nabiera przekonania, że jest ułomny, bezwartościowy. Wstyd, który przestał być ulotną emocją, a stał się głównym wyznacznikiem tożsamości, truje i dehumanizuje.

Brak wstydu wywołuje brak zahamowań , brak granic i bunt . Wywołuje brak dojrzałości wewnętrznej i zrzucanie odpowiedzialności na innych za swoje życie. Pozwala stawiać się w roli ofiary i karmić się poczuciem krzywdy. Zamknięcie się na czucie wstydu powoduje, że zamykamy się na jakiekolwiek czucie i robimy się obojętni. Skrajne sytuacje prowadzą do narcyzmu i innych zaburzeń. Przejmujemy wtedy rolę Wszechświata i stawiamy się w centrum całego życia na ziemi, zaczynamy być dumni, pyszni i brakuje nam wtedy pokory. Stajemy się tak naprawdę egoistyczni, nie szanujemy innych i wywyższamy się oceniając innych. To jest duża pułapka bo duma daje ogromną moc , z tym że ta  moc pochodzi dalej z poziomu pragnień , z poziomu umysłu i jest nakręcana sztucznymi emocjami i fantazjami na swój temat. Tak naprawdę jest dalej dualność i dzielenie. Co zazwyczaj się kończy skokami wibracyjnymi od czucia fałszywej mocy sprawczej po uczucie braku jakiejkolwiek energii. Dopiero gdy otworzymy serce na siebie i dla innych możemy wyjść poza te dwa bieguny i odnaleźć czystą wewnętrzną moc. To co chciałem dodać jeszcze i co widziałem u siebie i u innych to brak rozróżnienia faktu, że jesteśmy częścią wyższej świadomości , jednak zawsze jest coś większego od nas. Hasła że jestesmy Bogami tak naprawdę sa podszyte dumą i brakiem zrozumienia ze jestesmy odpowiedzialni tylko za nasz mały wszechswiat , który mamy w sobie. A przecież każda osoba na ziemi ma taki wszechświat w sobie. 

U podstaw toksycznego wstydu tkwi lęk przed zdemaskowaniem się przed samym sobą. Człowiek owładnięty wstydem broni się przed ujawnieniem swego wewnętrznego Ja innym ludziom, ale co najważniejsze, broni też swego wewnętrznego Ja przed samym sobą. Wstydzimy się własnego wstydu. Człowiek prędzej przyzna się do tego, że czuje się winny, boi się, czuje się skrzywdzony, niż do tego, że się wstydzi. Toksyczny wstyd rodzi poczucie izolacji i całkowitego osamotnienia. Człowieka owładniętego wstydem dręczy poczucie nieobecności, pustki. Toksyczny wstyd dlatego powoduje tak wielkie rozdarcie, że osoba nim owładnięta boi się bolesnego ujawnienia niepełnowartościowego Ja przed samym sobą. W stanie toksycznego wstydu Ja gardzi własnym Ja, które stało się niegodne zaufania. Nie mając zaufania do własnego Ja, człowiek traci zaufanie do siebie w ogóle. Toksyczny wstyd jest wewnętrzną udręką, chorobą duszy. Jeśli nie mogę zaufać samemu sobie, nie jestem sobą. Toksyczny wstyd jest więc czymś paradoksalnym i sam siebie napędza,

Toksyczny wstyd, wstyd, który zniewala, subiektywnie odczuwany jest jako wszechogarniające poczucie własnej niedoskonałości, ułomności. Toksyczny wstyd nie jest już emocją sygnalizującą ograniczenia, jest stanem istnienia, rdzeniem tożsamości. Jeżeli zawładnął tobą toksyczny wstyd, czujesz się bezwartościowy, przegrany, czujesz że nie stanąłeś na wysokości zadania jako człowiek. Toksyczny wstyd powoduje rozszczepienie Ja. Człowiek owładnięty toksycznym wstydem jest w nieustającym konflikcie z samym sobą. Toksyczny wstyd – wstyd, który zniewala – prowadzi do zaburzeń, zarówno neurotycznych, jak i charakterologicznych. 

Toksyczny wstyd jest udręką, zmusza więc człowieka do ukrywania go. W ten sposób rodzi się fałszywe Ja. Kto uważa, że jego prawdziwe Ja jest wadliwe, ułomne, potrzebuje Ja innego, pozbawionego tych cech – Ja fałszywego. Przeistoczenie Ja prawdziwego w fałszywe jest równoznaczne ze śmiercią psychiczną. Przyjęcie fałszywego Ja równa się utracie autentycznego człowieczeństwa. Alice Miller nazywa ten proces tworzenia fałszywego Ja „mordowaniem duszy”. Człowiek żyjący w świecie fałszu zawsze stara się być bardziej ludzki, lub mniej ludzki, niż jest naprawdę. Nie ma bardziej drastycznego przejawu gwałtu na własnej osobie niż toksyczny wstyd. Toksyczny wstyd tkwi u źródeł większości zaburzeń emocjonalnych. „Wstyd jest źródłem wielu złożonych i niepokojących stanów wewnętrznych: depresji, poczucia wyobcowania, braku wiary w siebie, samotności prowadzącej do izolowania się od innych, zjawisk o charakterze paranoidalnym i schizoidalnym, natręctw, rozszczepienia Ja, perfekcjonizmu, głębokiego poczucia niższości, nieadekwatności lub przegranej, tzw. stanów z pogranicza nerwicy i psychozy, oraz zaburzeń narcystycznych”.

Toksyczny wstyd tak dalece zaburza funkcjonowanie autentycznego Ja, że sztuczne maski, które przybieramy po to, by go zasłonić, przekształcają się stopniowo w konkretne zespoły objawów klinicznych. Każdy z tych zespołów ma własny, charakterystyczny wzorzec. Toksyczny wstyd prowadzi do nerwicy, zaburzeń charakteru, przemocy politycznej, wojen i przestępczości. Nic tak człowieka nie zniewala, jak toksyczny wstyd. Odrzuciwszy swoje „prawdziwe Ja”, albo staramy się stworzyć Ja fałszywe, potężniejsze, albo rezygnujemy w ogóle z bycia człowiekiem. Tym samym skazujemy się na konieczność bezustannego maskowania i ukrywania naszego prawdziwego Ja. To zaś jest podstawowym źródłem cierpienia każdego z nas. Tylko wtedy uda nam się odnaleźć szczęście i pokochać innych, gdy w pełni siebie pokochamy i zaakceptujemy. Bez całkowitej miłości i akceptacji siebie, jesteśmy skazani na wyczerpującą konieczność tworzenia coraz to nowych, fałszywych Ja. Życie w fałszu jest niezwykle pracochłonne i wyczerpujące.

Wszystkie zaburzenia i brak pokory bierze się z wyparcia wstydu i zamknięciu się na uczucia, na całkowite czucie czego kol wiek . Ludzie mówiący że w ogóle nie czują wstydu to osoby zazwyczaj zamknięte całkowicie na jakiekolwiek odczucia. Tak mocno wyparli uczucie wstydu i się do niego nie przyznają, że przestali czuć inne uczucia. Nie da się czuć wybiórczo. Jeśli blokujemy się na jakiekolwiek uczucia blokujemy też inne. Jeśli nie pozwalamy sobie na wstyd, na złość nie będziemy potrafili też odczuwać takich uczuć jak radość i szczęście.

Zdrowy wstyd wytycza człowiekowi jego podstawowe, metafizyczne granice. Jest energią płynącą z emocji, która sygnalizuje, że nie jesteśmy Bogiem – że błądziliśmy i błądzić będziemy, że bez pomocy sobie nie poradzimy. Zdrowy wstyd, to przyzwolenie na bycie tylko człowiekiem. Każdy człowiek czerpie osobistą moc ze zdrowego wstydu. Dzięki niemu zna swoje ograniczenia, może więc bardziej efektywnie dysponować energią. Wiedząc, jakie ma ograniczenia, łatwiej mu wytyczyć kierunek. Nie trwoni wtedy sił na walkę z wiatrakami, ani na zmianę tego, czego zmienić się nie da. Dzięki zdrowemu wstydowi koncentruje siły, zamiast je rozpraszać.

Skąd się bierze wstyd?

Tak trudno radzić sobie ze wstydem, bo zawstydzanie zaczęło się bardzo dawno, kiedy byliśmy małymi dziećmi i nie potrafiliśmy się przed nim bronić. Dużo przekazów dotyczących wstydu trafiało do nas w postaci utajonej, zakamuflowanej, niewyraźnej, również nasza reakcja na nie była najczęściej niejasna. Nie umiemy więc trafnie rozpoznawać wstydu, ani u siebie, ani u innych. (por. Dodziuk, 1999, s.21) W swoim rozwoju, aby ustaliła się nasza tożsamość, potrzebujemy lustra, czyli znaczącej dla nas osoby, która postrzega nas w taki sam sposób, jak my siebie postrzegamy i aby odzwierciedlała nasze uczucia. Pierwszym związkiem, którego doświadczamy, jest symbiotyczny związek z matką, z rodzicami. Jako dzieci identyfikujemy się z rodzicami, gdyż potrzeba przynależności do kogoś silniejszego od nas daje poczucie bezpieczeństwa i ochrony przed złem. Jeśli nasi rodzice nie potrafili przeżywać swoich uczuć w pełni, więc nie byli zdolni odzwierciedlać uczuć dziecka, tym samym porzucają je uczuciowo, gdyż małe dziecko porozumiewa się ze światem wyłącznie emocjonalnie. Dziecko uczy się wstydzić zanim zacznie mówić. Człowiek owładnięty wstydem automatycznie czuje się zawstydzony, ilekroć odczuwa jakąś emocję lub potrzebę. Każde ludzkie uczucie może ulec uwewnętrznieniu i przekształca się wtedy w cechę charakteru i jest rdzeniem tożsamości. W taki sposób emocja wstydu przenika do naszej tożsamości na stałe. Żyjemy z nierozpoznaną, wypartą częścią siebie samych, o której nikt nic nie wie, a już na pewno nie my. Jako dzieci nie mieliśmy możliwości przeżycia do końca bólu spowodowanego zerwaniem symbiotycznej więzi, nikt nam w tym nie pomógł, dlatego przykre emocje ulegają wyparciu, pamięć zgromadziła zawstydzające wspomnienia, które uległy zamrożeniu w naszej tożsamości i w naszych ciałach. 

Pierwotne mechanizmy obronne „ego”

„Dziecko uczy się wstydzić zanim jeszcze potrafi mówić. Dlatego bardzo trudno jest określić, czym jest wstyd. Jest on jedną z tych zdrowych, ludzkich mocy, które w pewnych okolicznościach przeradzają się w ciężką chorobę duszy”. (Bradshaw, 2005)

W sytuacji poważnego zagrożenia „Ja” uruchamia się automatyczny proces samoobrony zwany systemem pierwotnych mechanizmów obrony „ego”. System ten po raz pierwszy nazwał i opisał Freud. Każdy z nas stosuje od czasu do czasu mechanizmy obronne, w które wyposażyła nas natura. Z założenia nie powinny być one stosowane stale, ale tylko w określonych sytuacjach. Dziecko jest istotą bezradną i bezsilną. Z chwilą przyjścia na świat „ego”, „Ja” jest niezróżnicowane. Każde dziecko musi wytworzyć wokół swego „Ja” odpowiednie granice. (por. Bradshaw, 2005)

Rodzice powinni ukazywać dziecku w jaki sposób radzić sobie z toksycznym wstydem i pokazywać, jak działa dobry wstyd. Szczególną rolę do spełnienia w tej kwestii ma matka, która pokazuje „jaki dystans dzieli te dwa spojrzenia”. (Cloud, Townsend, 2005, s.168) Jak nabyć określone umiejętności posługiwania się nimi. Mechanizmy obronne bardziej są potrzebne dziecku niż dorosłemu. Dopóki dziecko nie wytworzy silnych granic, posługuje się w razie zagrożenia „Ja” mechanizmami obronnymi. Dziecko, by móc wytworzyć odpowiednie granice potrzebuje rodziców, którzy sami mają mocne granice. Rodzice, których osobowość ukształtowała się na bazie wstydu, takich granic nie mają. Kiedy człowiek żyje w przekonaniu, że jest z założenia ułomny i nie pełno wartościowy, cały świat wydaje mu się ułomny i bezwartościowy.

Toksyczny wstyd nie zna granic. A dziecko pozbawione ochronnych granic nie ma szans na przetrwanie. Życie bez granic porównać można do życia w domu, który jest pozbawiony drzwi. Natura wyposażyła dzieci nie tylko w egocentryzm, ale i w pierwotne mechanizmy obronne, zastępujące granice. Dzięki mechanizmom obronnym osoba ma szansę wytrzymać sytuacje, które w przeciwnym razie byłyby nie do wytrzymania. Stosujemy różne metody obrony przed wstydem. Tylko jedna z nich jest skutecznym lekarstwem na wstyd: wyjście mu naprzeciw z podniesioną głową i dokonaniem zmian albo w sobie, albo w sytuacji, która go wywołuje. Takie podejście do sprawy wymaga wielkiej odwagi i pewności siebie. Ludzie zaś dotknięci wstydem nie zawsze są w stanie podjąć konfrontację, jest ona czasem zbyt trudna. Tacy ludzie są więc skazani na inne metody radzenia sobie pozornie prostsze, mniej bolesne, dające szybciej efekty. Niestety, pomagają one na krótko, a na dłuższą metę powodują wielkie szkody.

Do najczęściej stosowanych mechanizmów obronnych możemy zaliczyć:

  •                 Zaprzeczenie jest jednym z podstawowych mechanizmów obronnych. Zaprzestajemy się nim zajmować, odcinamy się, niejako udajemy przed sobą, że go nie ma i po pewnym czasie rzeczywiście przestajemy go odczuwać, a nawet rozpoznawać. W rezultacie tracimy kontakt również z innymi uczuciami, jak choćby miłość czy radość. Tracimy energię ponieważ, to bardzo męczące – nie widzieć, nie słyszeć, nie czuć, nie myśleć o czymś co tak naprawdę bardzo nas obchodzi. Tracimy też orientację rzeczywistości i zdolność do podejmowania dobrych dla siebie decyzji.
  •                 Wycofanie polega na tym, że zaczynamy unikać miejsc, ludzi, sytuacji, które narażają nas na przeżywanie wstydu. Albo rezygnujemy z góry, albo uciekamy wtedy, gdy pojawiają się pierwsze oznaki, że wstyd może nas dopaść. W ten sposób tracimy różne szanse, a także pozbawiamy sami siebie bliskich, znaczących kontaktów, bo właśnie w takich kontaktach ryzyko pojawienia się wstydu jest największe.
  •                 Złość to kolejny sposób aby bronić się przed nim. Jednak nie zdajemy sobie sprawy, uparcie trzymając się przekonania, że naprawdę zdarzyło się coś, co zasługuje na nasz gniew. Złoszczenie się to skuteczny sposób trzymania innych na odległość, nawet tych, z którymi chcielibyśmy być blisko. Osoby z naszego otoczenia po prostu się nas boją, a strach potrafi zmrozić atmosferę w relacji usuwając spontaniczność i ciepło. Osoby, które łączą złość z furią mogą stać się sprawcami przemocy.
  •                 Perfekcjonizm oznacza działanie według zasady „spróbuję zrobić wszystko idealnie, żeby nie mieć się czego wstydzić”. W efekcie perfekcjoniści są stale zmęczeni, co jest zrozumiałe w sytuacji stałego „wspinania się na palce”. Usiłując sprostać idealnym wymaganiom, muszą wyrzec się luzu, spontaniczności, bycia sobą. Żyją w nieustannym zagrożeniu, że jednak coś się nie uda i zamiast szóstki dostaną niższą ocenę. Poza tym perfekcjoniści nie są lubiani, bo np. podnoszą normy i tworzą wyśrubowane standardy, lub też skupieni są na swoich wysiłkach – nie mają już siły skupić się na kimś innym.
  •                 Wywyższanie siebie i poniżanie innych to często stosowany sposób radzenia sobie ze wstydem. Często korzystają z tej techniki rodzice stawiając siebie za wzór albo na przykład jakieś idealne dziecko z rodziny. Z ich tonu jednoznacznie wynika, że nie tylko „moje lepsze”, ale „twoje gorsze”. Wywyższanie wzbudza dużo złości, niechęci i irytacji. Powoduje też, że relacje stają się zamknięte, pozorne, nastawione na zasłanianie się i obronę przed poniżaniem.
  •                 Nałogowe zachowania – niezależnie od rodzaju nałogu – nie pozwalają kontaktować się ze wstydem, albo chociaż kontaktować się z nim nie tak mocno. W każdym razie pomagają odwrócić uwagę od bolesnej świadomości własnych deficytów czyli od wstydu. Zaawansowane uzależnienie powoduje, że inne dziedziny życia, te nie związane z nałogiem, marnieją i ubożeją, bo osoba coraz mniej o nie dba. Uzależnienie dyktuje mu w kontaktach zachowania dalekie od miłości i troski. W efekcie rodzina i przyjaciele albo odchodzą, albo wytwarzają układ, w którym osoba uzależniona jest traktowana tak, jakby nie istniała. Do tego bilansu potrzeba jeszcze dodać szkody zdrowotne, a także duchowe i moralne, gdy z powodu uzależnienia ktoś postępuje w sposób sprzeczny z wyznawanymi wartościami. (por. Dodziuk, 2004, s.12; por. Hübner, 2002, s.131; por. Dodziuk, 1999, s.54)
  •                 Wypieranie i wymazywanie to kolejne techniki obrony. Gdy wydarzy się coś, co przekracza granice tolerancji człowieka, sygnalizują o tym silne emocje. Emocje to rodzaj energii w ruchu. Ukazują utratę czegoś lub zagrożenie. Wyparcie emocji powoduje uczucie odrętwienia. Cały mechanizm unikania emocji przypieczętowany zostaje zanikiem świadomości faktu, że się czegoś unika. Wymazywanie z pamięci subiektywnych doświadczeń jest systemem obronnym. Wyparcie jest bezpośrednio związane z zawstydzaniem emocji. Kiedy człowiek jest ciągle zawstydzony za okazywanie emocji, ucieka w świat, w którym wszelkie subiektywne przeżycia ulegają wymazaniu. Wymazanie doświadczeń równoczesne jest z ich wypieraniem. Zanim emocja zostanie wyrażona, przeżywana jest wewnętrznie. (por. Bradshaw, 2005)

Metody obronne najczęściej przyswajane jeszcze we wczesnym dzieciństwie przekształcają się czasem w strategie, które mają ogromny wpływ na całe nasze życie i nim kierują. Nie rzadko te strategie są częścią nastawienia do życia, integralną częścią nas samych. Kiedyś przydatne przekształciły się w utrwalone, nawykowe reakcje, które pełnią formę zniewolenia, na które osoba sama udzieliła przyzwolenia. Nieuchronnym końcem stosowania każdego z wymienionych sposobów jest odcięcie się od części siebie. Najczęściej właśnie wstyd skłania do zakładania masek, a te z czasem dosłownie przyrastają do nas tak mocno, iż zaczynamy wierzyć, że „moja maska to ja”.

Przedstawie dwa ćwiczenia na toksyczny wstyd.

Ćwiczenie 1

Antidotum na wstyd

Pozbywanie się wieloletniego wstydu to bardzo długi proces, wymagający pracy i zaangażowania. Składa się on z wielu trudnych kroków jakie trzeba podjąć:

  1. Pierwszy krok najważniejszy to przyznanie się, że wstyd jest moim problemem, oraz rozpoznanie jakiej sfery życia on dotyczy, w jaki sposób się przejawia i jak szkodliwie wpływa na moje życie. Sposobem na rozpoznawanie wstydu może być odpowiedź na pytanie: „Czego się wstydzę?”
  2. Drugi krok to pogodzenie i oswojenie się ze wstydem uznanie go za nieodłączny, a w określonych granicach nawet niezbędny składnik życia wewnętrznego, a także poznanie korzyści jakie daje konfrontowanie się z tym uczuciem. Dobrze tu działa samo rozpoznanie, ale również edukacja i wymiana doświadczeń jak również proste zadanie „podzielenie się z kimś opowieściami o sytuacjach, kiedy było nam wstyd”. Wstyd jest źródłem wiedzy o nas samych. Przeważnie jest tak, że w tym, co nas zaboli zwykle kryje się jakiś problem emocjonalny. Zadając sobie pytanie kto i kiedy nauczył nas wstydzić się tego, czego w dorosłym życiu nadal się wstydzimy, bardzo szybko docieramy do relacji z dzieciństwa. Uznanie wstydu za ważny czynnik naszego życia skłania do zastanowienia się dlaczego warto nim się zajmować? Autorka książki „Wstyd” A. Dodziuk wyróżnia powody wstydu ze względu na funkcje:

o                informacyjną

o                motywacyjną

o                regulującą

o                ostrzegawczą

o                w utrzymaniu tożsamości

  1. Trzeci krok to „odtrucie” czyli zmniejszenie wstydu do rozmiarów umożliwiających dalsze kroki. W tej sytuacji kluczowym rozwiązaniem jest wyjście z izolacji i osamotnienia, otwarcie się i dzielenie przeżyciami z innymi ludźmi. Dzielenie się osobistymi przeżyciami już samo w sobie jest leczące. Możemy dokonać bilansu pozytywnych skutków dzielenia się własnym doświadczeniem:

o                uczy bardziej pozytywnego podejścia do wstydu;

o                pozbawia ciągle obecnego lęku przed odsłonięciem czy przed zdemaskowaniem;

o                przywraca poczucie prawdziwości i integralności własnego „Ja”;

o                wzmacnia zaufanie do świata i do ludzi;

o                stwarza nieznane dotąd poczucie wspólnoty i bliskości;

o                podnosi samoocenę,

o                umożliwia informacje zwrotne w obszarach dotąd ukrywanych;

o                poszerza pulę doświadczeń i rozwiązań;

o       ułatwia oswojenie się z nowym spojrzeniem i nowym podejściem do wielu spraw, dotychczas pozostających pod władzą wstydu;

o                pogłębia poczucie kontroli nad własnym życiem.

  1. Czwarty krok obejmuje próby przezwyciężania wstydu i zahamowań przy pomocy eksperymentowania z zachowaniami, które przynoszą nam trudność, nie na tyle jednak, żeby nie móc ich podejmować. Nieodzowną pomocą w przezwyciężaniu wstydu i zahamowań jest dowartościowanie siebie, dostrzeganie swoich plusów i mówienie o nich, odnoszenie się do siebie z szacunkiem. Kolejnym ważnym zadaniem jest zahamowanie lawiny myśli lub wypowiedzi krzywdzących nas.
  2. Piąty krok to powstrzymanie zawstydzania ze  strony innych oraz samo zawstydzania, a także wprowadzenie zmian w toksycznych relacjach. Ten krok jest niezbędny w procesie wychodzenia z toksycznego wstydu. Na końcu wreszcie praca nad trzema czynnikami leczącymi trujący wstyd, a więc: szczerością, godnością i bliskością. (Dodziuk, 2004, s.13)

Szczerość wymaga żeby się odsłonić: odsłonić to co budzi obawy, ażeby można było zauważyć to kim i jakim się jest. Dzięki szczerości wyłania się droga do prawdy o sobie. Wzajemna szczerość sprawia, że ludzie zaczynają zbliżać się do siebie. Bliskość wydobywa z samotności, izolacji, budzi nadzieję i sprawia, że nie boimy się być z sobą. „Dopiero w doświadczeniu leczącej więzi z inną osobą możemy odzyskać ufność i radość z bliskości z drugą osobą”. (por. Małecka, 2005, s.72) Człowiek o naruszonej godności musi usłyszeć niejako z zewnątrz, od tych z którymi się spotyka, że żadne sytuacje z przeszłości, żadne osoby z zewnątrz, żadne bieżące okoliczności nie były i nie są w stanie pozbawić go godności. Od pierwszych chwil życia bowiem ma prawo do jej respektowania przez wszystkich, ponieważ jest istotą ludzką, „Muszę wierzyć, że: mam prawo istnieć, chcę żyć!”. (Monborquette, 2004, s.27)

Każde z wymienionych, pomocniczych środków na uczucie wstydu „wywołuje zrozumiały lęk, ponieważ z każdym z nich związane jest duże ryzyko. Szczerość budzi obawy o dalsze zawstydzanie i ośmieszanie. Próby bliskości mogą skończyć się odrzuceniem. Przyjrzenie się własnemu poczuciu godności może nam uświadomić jak niewiele jej mamy. Dlatego korzystanie z wymienionych dróg wymaga świadomej decyzji oraz odwagi”. (por. Dodziuk, 1999, s.89)

Podążanie do uzdrowienia jest drogą zdobywania pełni poprzez miłość i troskę, która pozwala doświadczyć radości życia, których się bardzo pragnie. W rzeczywistości uzdrowienie będzie się dokonywało poprzez wzajemną troskę, życzliwość i miłość

 

Ćwiczenie 2

List do siebie

Napisz krótki list do Siebie o tym , czego się najbardziej wstydzisz w Twoim życiu. Bądź pierwszą osobą, której wyznasz w liście swój największy sekret. To czego się wstydzisz najbardziej. Zanim przystąpisz do pisania listu, zamknij oczy i wsłuchaj się w przestrzeń Twojego Serca . Ustal intencję z jaką chcesz napisać ten list. Poczuj, że jesteś kimś więcej niż istnieniem dla tego bytu… W tej bezpiecznej przestrzeni opowiedz, napisz o swoim wstydzie… Wyrzuć to z siebie… możesz to zrobić… Jesteś bezpieczna… Czego lub kogo się wstydzisz i dlaczego… Nie bój się , daj sobie zgodę i pozwolenie  dostrzec to i wyrzucić z siebie. Pamiętaj,  że to nic złego czuć wstyd przed czymś, gdy to wyrzucisz z siebie zrobi Ci się lżej na sercu. Nie oceniaj, nie osądzaj ani nie krytykuj tego co napiszesz. Puść po prostu emocje , które w Tobie siedzą, uwolnij je i daj sobie prawo do bycia, do istnienia. Już same zauważenie tego rozpocznie proces uzdrawiania i skieruje umysł na drogę ku szczęściu. Jeśli będziesz w stanie podziel się tym co wypisałeś z zaufaną osobą, przedstawienie swoich tajemnic drugiej osobie spowoduje, że samemu przestaniesz się ich bać i przestaniesz mieć uczucie wewnętrzne że coś ukrywasz. To uwalnia jeszcze bardziej .