Zaznacz stronę

Żyjemy w czasach nieznanego dotąd potencjału: powszechnego budzenia się świadomości. To, co kiedyś było zarezerwowane dla garstki nielicznych, teraz jest dostępne dla wszystkich. Możemy przebudzić się, pozostając zwykłymi ludźmi. Możemy to zrobić w tej chwili. Każdy z nas może połączyć się z świadomością serca i zacząć kreować swoje życie w taki sposób  w jaki tylko chce. Każdy z nas ma w sobie potencjał, aby tworzyć swoją rzeczywistość poprzez swoją duszę. Ten potencjał zawsze jest dostępny, trzeba tylko połączyć się z duchem wszechświata i stać się jednością z nim. Trzeba oduczyć się tego czego się nauczyliśmy i otworzyć się na obfitość naszej wewnętrznej jaźni.

W koncepcji rozwoju duchowego umysł jest trójwymiarowy.

Człowiek jako istota duchowa funkcjonuje na trzech poziomach: świadomym, podświadomym i nad świadomym. Wszystkie tworzą uzupełniającą się całość, a każdy z nich pełni określoną funkcję. Podświadomość, nad świadomość i świadomość tworzą jaźń. Świadomość to praca w częstotliwościach beta, podświadomość w częstotliwościach alfa, a nad świadomość  w wysokich częstotliwościach theta.  Faza głębokiego snu (nieświadomość) jest to z kolei praca w częstotliwościach delta. Umysł nieświadomy to określenie stosowane dla opisania innych niż logiczne, schematyczne, świadome moce umysłu. Są to poziomy podświadomości i nad świadomości. Świadomość umożliwia funkcjonowanie w świecie ludzkim, materialnym, doczesnym i w teraźniejszości. Dzięki niej zbieramy doświadczenia i komunikujemy się. Świadomy umysł to zaledwie od czterech do sześciu procent zdolności naszego umysłu. Jednak poprzez prace ze sobą, można połączyć się z energią podświadomości i nad świadomości. Na poziomie świadomym kreujemy siebie, swoje postawy, zmieniamy osobowość, decydujemy o tym, co chcemy robić; co przyjmujemy, a co odrzucamy.

Samoświadomość

Świadomość to przede wszystkim znajomość siebie, procesów zachodzących wewnątrz nas, dzięki czemu możemy zmienić, także nasze dotychczasowe reakcje emocjonalne, nawyki i zachowania. Znajomość siebie pozwala na wyjście z mentalnych pułapek. Ze starych przekonań, z emocji, z przyzwyczajeń, z pętli myślowych. znajomość siebie pozwala na uwolnienie się z sideł niekontrolowanych, automatycznych, wyuczonych przez nasz umysł, nawykowych emocjonalnych reakcji, które biorą się z podświadomości i są zapisywane przez cale nasze życie. Znajomość siebie, to rozpoznanie źródła czyli przyczyny swoich emocji, uzdrowienie, akceptacja tego co często  wyparte. To rozpoznanie tego co zapala emocjonalny włącznik, w określonej sytuacji, dojrzenie jaka rana emocjonalna kryje się za konkretną nie adekwatną reakcją do zaistniałej sytuacji.  Przez co możemy zmienić sposób reakcji, postępowania , działania, sposób odbioru rzeczywistości. Poznawanie siebie, zaczyna się od rozpoznania lęku, tego co się kryje za lękiem, ( tego czego nie chcemy poczuć i przed czym uciekamy tworząc schematy cierpienia ) swoich emocji, nawyków, potrzeb oraz pragnień, oraz zniekształconych sposobów myślenia.

Lęk główna blokada i zarazem wskazówka

Lęk jest tym co nas  paraliżuje, wstrzymuje logiczne myślenie. Wtedy włącza się działanie instynktowne jak u zwierzęcia, którego celem jest przetrwanie. Lęk = DZIAŁANIE Z INSTYNKTU . Czyli tu jest strach i ucieczka przed śmiercią oraz walka o przetrwanie. Tylko dlaczego reagujemy wydawało by się w normalnych sytuacjach silnym lękiem ? Dlatego, że umysł sytuacje traumatyczne kojarzy ze stanem bliskim śmierci( wstyd , dyskomfort, silne wyparte emocje, ból emocjonalny ) dlatego robi wszystko aby uniknąć tych sytuacji i nie odczuć ponownie emocji z przeszłości. Stąd właśnie mechanizmy obronne i schematy radzenia sobie w określonych sytuacjach, które mają za zadanie nas chronić przed silnym ładunkiem emocjonalnym. Dlatego unikamy, nie wchodzimy w sytuacje, które tak naprawdę mogą dać nam uzdrowienie i radość z życia.  Nasze blokady, ograniczenia są tworzone przez nasz własny umysł i mają za zadanie nas chronić przed sytuacjami , które podświadomie mamy zapisane jako sytuacje wywołujące silne emocje. Dlatego zazwyczaj , jeśli nie zawsze, to czego unikamy i czego się boimy jest tym co trzeba zrobić, aby się wyzwolić i przestać nawigować z poziomu lęku. Wchodząc w określoną sytuacje dla nas lękową, radząc sobie z powstałymi emocjami uzdrawiamy nasze głębokie rany emocjonalne, poprzez poczucie bólu emocjonalnego przed którym zazwyczaj uciekamy i który wypieramy lub którego istnieniu zaprzeczamy. Pozwalając sobie na ból, przed którymi uciekamy puszczamy schematy myślenia i przekonania oparte na cierpieniu. Przykładowo bojąc się samotności, gdy sobie na nią pozwolimy znika lęk przed nią, a my w samotności odnajdujemy prawdziwych siebie. Będąc w tej sytuacji tworzymy nowe przekonania w podświadomości, pokazujemy ciału i umysłowi że się już ich nie boimy i otwieramy się na nowe szanse i możliwości. Wychodzimy z własnego więzienia , które stworzyliśmy by zyskać złudne poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego to takie ważne, by uświadomić sobie swoje sytuacje , których się boimy ? Bo lęk blokuje nas przed zaspakajaniem swoich podstawowych potrzeb i pragnień. Czyli mając potrzebę stworzenia szczęśliwego związku i jednocześnie lęk przed bliskością. W takiej sytuacji będziemy walczyć sami ze sobą, z jednej strony będziemy pragnąć miłości , a z drugiej będziemy sabotować siebie poprzez określone decyzje i wybory jakie będziemy podejmować , aby nie wejść w związek oparty na prawdziwej bliskości. Tak samo ma się rzecz z każdym innym lękiem i potrzebą emocjonalną. Na przykład z jednej strony , będziemy pragnąć wolności jako jednostka, a z drugiej poprzez niepewność i lęk czy sobie poradzimy będziemy tworzyć relacje oparte na emocjonalnej zależności i poświęcaniu się prezentując masochistyczne zachowania, aby tylko nie poczuć wolności osobistej. 

Reagując z lęku ciało migdałowe kompletnie blokuje naszą korę mózgową i włącza modalność walka – ucieczka. Nadnercza produkują ogromne ilości adrenaliny i kortyzolu, spinając nasze ciało, spłycając oddech, przygotowując nas do „ucieczki lub walki”. Do ataku lub spuszczenia po sobie uszu i przyjmowania na klatę. Walczymy na słowa, na racje działając w popłochu. Uciekamy przed odpowiedzialnością za własne emocje,  bo tak jest dla nas łatwiej. Do tego często projektujemy swoje emocje na innych lub obwiniamy innych za to co czujemy wewnątrz nas. Tak się tworzy własnie cierpienie, gdy obwiniamy innych za nasze emocje lub gdy,  karamy , obwiniamy, potępiamy siebie za to co czujemy. Prościej dla nawykowego umysłu jest śledzić ustalone tory, wyuczone reakcje i postawy z przeszłości. Z lęku działamy na autopilocie i zachowujemy się jak zwierzęta. Gdy poszerzamy świadomość Siebie, zaczynamy stawać na przeciw tym lękom. Patrzymy im w oczy. Boimy się wtedy, bo nie chodzi o to by nie czuć lęku ale by mu spojrzeć z zaufaniem w oczy i by odnaleźć odwagę w sobie pomimo tego lęku. W pewnym momencie umysł zapamiętuje nowy algorytm. Zaczyna ufać zaglądaniu lekowi w oczy. Poznaje go i przyjmuje emocje , które były blokowane w nas latami, w naszym polu energii.  Zaczyna z coraz większa ciekawością chcieć zaglądać w oczy kolejnym lękom. Zaczyna się tym bawić i cieszyć tym odkrywaniem. W pewnym momencie umysł zaczyna wspierać cały proces. Za każdym razem rozpuszczony w rozpoznaniu lęk, transformuje się w zaufanie do siebie i do nowej reakcji w sytuacji, która wcześniej wzbudzała w nas reakcje ucieczki, unikania, wypierania, zaprzeczania. Rodzi się w nas wtedy odwaga do wchodzenia w nowe sytuacje, wzrasta nasza pewność siebie i wiara w siebie, zaczyna rozwijać się nasza świadomość, znikają zniekształcenia poznawcze, a emocje , których się baliśmy uzdrawiają się w tu i teraz, gdyż dajemy im przestrzeń na zaistnienie.  Nasza świadomość zaczyna wchodzić do przestrzeni serca. Zaczynamy jednoczyć się z polem serca, z naszym ciałem. Znowu stajemy się jednością jako ciało i umysł i znika konflikt wewnętrzny. Ten proces jest powolny w zależności jak długo przebywaliśmy wyłącznie w swojej głowie, odcięci od swojego ciała i emocji w nim zapisanych, w tym również odcięci od swoich potrzeb emocjonalnych. Kluczem do opanowania lęku, jest jego uświadomienie sobie i akceptacja faktu że jest, przyznanie się przed sobą i spojrzenie co się kryje za nim. Jakie potrzeby i pragnienia nie spełnione się za nim kryją ? Na co się blokujemy i co sobie nie pozwalamy ? Czego tak naprawdę się boimy ?

Akceptacja

 Akceptacja to alchemia miłości, to zamiana lęku na zaufanie.  Akceptacja faktu takim jakim jest pozwala nam zrobić coś z tym faktem, pozwala nam wziąć odpowiedzialność i wprowadzić odpowiednie zmiany w naszym podejściu do życia, pozwala nam podejmować inne decyzje i wybory, które już nie są oparte na unikaniu czy ucieczce przed tym co nie chcemy widzieć. Akceptacja to zobaczenie prawdy jak jest, wzięcie za nią odpowiedzialności i zrobienie coś z daną sprawą. Cierpienie jest tylko do momentu gdy opieramy się bólowi , który chce być zauważony, wysłuchany , dostrzeżony i puszczony. Zrzucanie odpowiedzialności, winy za swoje emocje na innych powoduje uczucie bezsilności i bezradności wobec zaistniałych emocji, bo dopóki uważamy że źródło tego co zapotniało w nas  jest poza nami , dopóty nie ma mocy aby coś z tym zrobić.  Dlatego właśnie brak świadomości, to takie bezwiedne dryfowanie pomiędzy światami na oceanie emocji. Przebywanie ciągle w tych samych stanach emocjonalnych, zagubienie, brak wglądu w nasze wnętrze, ucieczka przed sobą , uzależnianie się od zewnętrznych rzeczy, szukanie aprobaty na zewnątrz, brak wewnętrznej pewności i wiary w siebie oraz odczuwanie wewnętrznej pustki, której nie da się niczym zapełnić.  Pomiędzy lękiem a poczuciem bezpieczeństwa, które w tym przypadku, podszyte jest także strachem o to, że piękny bezpieczny dzień zaraz się kończy. To sprawia, że pomimo, iż jest wszystko dobrze, nie potrafimy się tym cieszyć, nie potrafimy tego zauważyć, nie potrafimy tego doceniać. Co więcej, koncentrujemy nasze myśli na czarnych scenariuszach przyszłości i nawigujemy po oceanie emocji z lęku. 

Perspektywa

Świat, który obserwujemy jest odbiciem naszych wewnętrznych przekonań,jest naszym spojrzeniem na życie,  jest odbiciem naszej świadomości o życiu. Zawsze potwierdza przekonania, które mamy na danym etapie swojego życia. Bo widzimy rzeczywistość i reagujemy na nią poprzez nasze przekonania w sobie. Poza tym, że istnieją jakieś obiektywne fakty, nasze życie jest wynikiem sposobu, w jaki postrzegamy rzeczywistość. Nie robimy wielu rzeczy, bo wydają nam się abstrakcyjne i nierealne, a za wszystkimi wymówkami kryje się tak naprawdę lęk i brak wiary w siebie, określone ograniczenia i przekonania.   To, co dociera do nas poprzez nasze zmysły, zwykliśmy nazywać faktami. Większość z nas zakłada, że inni postrzegają to samo, co my, dlatego oczekujemy od nich reakcji na obserwowane zdarzenia takich samych jak nasze lub podobnych. Fakty to „treść” w rzeczywistości, te treści są zawsze takie same, neutralne, ale każdy z nas ma swoją  swoją wersję interpretacji tych treści, bowiem umieszcza je we własnym unikalnym kontekście.  O „wartości” treści decyduje więc kontekst, w którym ją umieszczamy. Duchowy rozwój wymaga porzucenia utożsamiania się z treścią, a precyzyjniej rzecz ujmując ze swoją jej interpretacją ( trzeba spojrzeć czy to co myślimy o rzeczywistości jest tak naprawdę prawdziwe ). Duchowy rozwój to utrzymywanie intencji stałego poszerzania kontekstu – postrzegania rzeczywistości coraz bardziej wielowymiarowo, nawet jeśli wymaga to porzucenia wszystkiego, w co dotychczas wierzyliśmy. To co nieprawdziwe i co jest tylko iluzja można rozpuścić tylko w świetle świadomości tego takim jakim jest. Aby puścić cokolwiek i dać odejść trzeba sobie uświadomić, że to w ogóle istnieje. Najlepszym sposobem na to jest obserwacja tego bez oceniania i dostrzeżenie tego w całości. Wtedy widzimy , że obserwowane przez nas reakcje , sposoby nawykowe działania, nasze myślenie o danych rzeczach ,  jest tak naprawdę wymysłem naszego umysłu i fikcją która nie istnieje.

„Aby przekroczyć ograniczenia umysłu, należy obalić jego tyranię, w której uważa się za jedynego arbitra rzeczywistości.
Próżny umysł nadaję autentyczności filmowi życia, który zdarza mu się oglądać.
Do jego natury należy przekonywanie nas, że jego wyjątkowa wizja tego doświadczenia jest czymś autentycznym.
Każda osoba skrycie czuje, że jedynie jej doświadczenie świata jest trafne.
Podczas omawiania poziomów świadomości zauważyliśmy, że jedną z wad dumy jest zaprzeczanie.
Każdy umysł angażuje się w zaprzeczanie, aby chronić swoją własną wizję rzeczywistości.
Skutkuje to niewzruszonością i oporem wobec zmian, a to uniemożliwia przeciętnej świadomości wzrost większy niż 5 punktów w ciągu życia.
Wielkie skoki w rozwoju świadomości zawsze są poprzedzane poddaniem iluzji, że „Ja wiem”.
Często jedynym sposobem na osiągnięcie tej gotowości do zmiany jest „dotkniecie dna”, poprzez wyczerpanie się całego kursu działań i porażkę nieskutecznego systemu przekonań.
Światło nie może wpaść do zamkniętego pudła.
Pozytywną strona katastrofy może być otwarcie się na wyższy poziom uważności.
Jeżeli życie postrzegamy jako nauczyciela, właśnie nim się staje.
Bolesne życiowe lekcje, z którymi się mierzymy, nieprzekształcone przez nas, dzięki pokorze, w okazję do wzrostu i rozwoju, są marnowane”.
David R. Hawkins – „Siła czy Moc” 

 

,,Samoświadomość to „poznawanie siebie sercem”, a to zupełnie co innego niż zdobywanie wiedzy „o sobie”. To ostatnie jest po prostu intelektualnym zrozumieniem. Tylko wtedy, kiedy zaczniemy się oduczać tego, czego nauczyliśmy się o sobie, i praktykować prawdziwą samoświadomość – świadomość serca – doświadczymy, kim naprawdę jesteśmy. Wszystkie seminaria, książki, nauczyciele są wspaniali, gdyż wskazują nam kierunek, ale pracę wewnętrzną możemy wykonać tylko sami.’’

Colin P. Sisson- Wewnętrzne przebudzenie

Prawdziwe Ja nigdy się nie rodzi i nigdy nie umiera. Nie ma żadnej przyczyny i nigdy się nie zmienia. Jest poza czasem, stałe i wieczne. Ukryte w sercu istnienia spoczywa Ja – mniejsze od najmniejszego atomu, większe od największych przestrzeni. (Upaniszady Katha)

,,Nasze Prawdziwe Ja łagodnie nas zaprasza, byśmy stali się prawdziwi i przestali udawać, byśmy zechcieli wyjść na spotkanie rzeczywistości. Gdy już ockniemy się z pierwszego szoku i pozbędziemy chęci unikania jej bądź zmieniania, a zamiast tego zaczniemy ją po prostu obserwować, odkryjemy największy skarb na świecie: zrozumiemy, że świadome obserwowanie nieszczęścia na zawsze je unicestwia.’’

Colin P. Sisson- Wewnętrzne przebudzenie

,,Świadomość jest obserwacją bez potępiania. Świadomość przynosi zrozumienie, ponieważ nie ma żadnego potępiania ani utożsamia się z niczym, tylko cicha obserwacja. Gdy chcę coś zrozumieć, muszę to obserwować. Nie wolno mi tego krytykować. Nie wolno mi tego potępiać. Nie wolno mi pożądać tego jako przyjemności ani unikać jako nieprzyjemności. Musi być tylko spokojna obserwacja faktu. Nie ma w tym żadnego celu, lecz tylko świadomość wszystkiego, co się pojawia.’’

Krishnamurti- The First and Last Freedom

P.D. Uspieński pisze: Obserwujący siebie człowiek zauważa, że samoobserwacja przynosi zmiany w jego wewnętrznych procesach. Zaczyna rozumieć, że obserwowanie siebie jest instrumentem zmiany, drogą do przebudzenia. Obserwując siebie, kieruje, jak gdyby, promień światła na swoje wewnętrzne procesy, które do tej pory pozostawały w całkowitej ciemności. Pod wpływem tego światła procesy zaczynają się zmieniać. Dopiero wtedy, gdy przybędziemy do tego miejsca, zaczynamy doświadczać życia, zaczynamy naprawdę żyć. Dzień przeżywany jest tylko przez tych, którzy są w pełni świadomi. Samoobserwacja sprawia, że budzimy się ku temu, co się naprawdę wydarza w naszym życiu. Samoobserwacja jest mikroskopem świadomości.

ŚWIADOMOŚĆ SERCA  „Świadomość serca” jest inną nazwą integracji. Jest to duchowa świadomość, w której myśli są dobre, a uczucia – mądre. Wyobraźmy sobie, jaki rodzaj działania może wypływać z takiego połączenia. Na tym etapie bardziej nas jednak interesuje, jak wygląda d e z i n t e g r a c j a. Gurdżijew opisał człowieka symbolicznie jako połączenie powozu, konia, woźnicy i pasażera. Pasażer reprezentuje Ducha, woźnica – intelekt, koń – emocje, a powóz – ciało. Pasażer zna doskonale cel podróży, bo Duch wie, jaką drogą pojechać. Ale w naszej ziemskiej egzystencji Duch może działać tylko przez nasze trzy funkcje: intelekt, emocje i ciało, tak jak pasażer potrzebuje powozu, konia i woźnicy, by odbyć swą życiową podróż. Jeżeli między Pasażerem a Woźnicą istnieje połączenie i harmonijny związek. Koń otrzymuje jasne instrukcje i ciągnie wóz prostą i oświetloną drogą. Jeżeli nie ma między nimi żadnego połączenia ani harmonii (a tak zwykle jest z ludźmi), jeśli Woźnica jest uśpiony, głuchy, ślepy lub zajęty udowadnianiem swej ważności, wówczas mamy to, co nazywamy „normalnym życiem”. Niektórzy mają dominującego Woźnicę, który wyobraża sobie, że jest Mistrzem, i ciągnie ich w kierunku złudnych celów. Inni pozwalają Koniowi decydować, dokąd jechać. W każdym z tych przypadków rezultatem jest szalona jazda w ciemności, potykanie się o przeszkody i wreszcie zniszczenie Powozu, znajdującego się gdzieś daleko od domu. Świadomość serca jest świadomością całości, jest mądrością pojednania, współczucia i współpracy. Ale, by poznać całość, musimy najpierw uświadomić sobie części.  Co zamierza intelekt? Co się dzieje z naszymi emocjami? Jaki przekaz płynie z naszego ciała? Dlatego tak ważna jest samoobserwacja -jest drogą do przebudzenia i uzyskania zdolności do świadomego wyboru i decyzji, drogą do opanowania swych myśli i uczuć, do przebadania swych przekonań i postaw. By obserwować siebie, nie musimy wycofywać się na pustynię, chociaż może to pomóc – łatwiej wtedy zaniechać ucieczki, porzucić uzależnione zachowania i zobaczyć, jak nasi ministrowie wariują. Ale, jak mówiłem, samoobserwacja nie wymaga żadnych specjalnych warunków. Możemy ją praktykować, idąc ulicą lub znajdując się w środku konfliktu. To pozwala nam zobaczyć, jak tworzymy swe uczucia ze swoich osądów, i stwierdzić, że ich przyczyną nie są inni ludzie ani zewnętrzne sytuacje. Tak więc samoobserwacja daje możliwość swobodnego działania – akcji zamiast reakcji. R e a k c j a jest uwarunkowaną, automatyczną odpowiedzią na zewnętrzne wydarzenia i jako taka jest całkowicie nieświadoma. Pawłów, słynny rosyjski naukowiec, zademonstrował mechanizm reakcji warunkowej w swych eksperymentach z psami. Za każdym razem, gdy psy miały być nakarmione, brzęczał dzwonek. Wkrótce psy zaczęły wydzielać ślinę w reakcji na sam dźwięk dzwonka, ponieważ kojarzyły go zjedzeniem. Ta wiedza o uwarunkowanych reakcjach jest stara jak świat. Cytujemy ten przykład nie po to, by poinformować o reakcjach psów, lecz po to, by zaprosić do przestudiowania mechanizmu własnych uwarunkowanych reakcji. Prawdopodobnie jest on taki sam. Powiedzmy, że nas krytykują. I co się dzieje? Czy odpowiadamy świadomie z przestrzeni swego Prawdziwego Ja, czy też następuje reakcja naszego starego wzorca, kojarzącego krytykę ze „złym” doświadczeniem? Nie ma nic niewłaściwego w reagowaniu, ale mamy przecież większe możliwości niż psy. Mamy zdolność panowania nad swą świadomością, odpowiedniego i konstruktywnego działania – a k c j i, nie reakcji. Jeżeli zdecydujemy, że nie chcemy tego, to jest n a s z  w y b ó r  i my ponosimy jego konsekwencje. I nie ma kogo obwiniać. Marek Aureliusz, wielki cesarz rzymski, powiedział: „Ci, którzy nie obserwują poruszeń własnego umysłu, są, z konieczności, nieszczęśliwi”.

Colin P. Sisson- Wewnętrzne przebudzenie

Pole kwantowe a nasza energia

Pole kwantowe  nie odpowiada wyłącznie,  na nasze cele czy na nasze myśli. Nie odpowiada na same myśli i sztuczne emocje przez te myśli tworzone.  Reaguje tylko wtedy, gdy myśli i uczucia są spójne, czyli gdy nadają ten sam sygnał. Na naszą energie składają się zarówno myśli, jak i nasze odczucia wewnętrzne. Nasze odczucia wewnętrzne w naszym ciele, to cała prawda jaka mamy w podświadomości. Jeśli nie ma połączenia myśli i czucia w ciele, to wysyłamy tylko sygnał naszymi myślami. Dlatego wiele ludzi tworzy sztuczne wibracje swoimi myślami, oczekiwaniami, wymaganiami. Wchodzi wyłącznie w energie myśli, zapominając o ciele. Sama sobie tworzy skoki emocjonalne od napędzania się do silnego działania(poczucie dumy, sprawczości )  po spadek emocjonalny (poczucie wypalenia, braku chęci i motywacji) . I tak w kółko , dziwiąc się że nie dostają tego co chcą. Albo też działają na silnej presji, ciśnieniu, pędzie osiągając to co chcą, a później okazuje się, że pustka wewnętrzna dalej jest pomimo osiągnięć. Dzieje się tak , bo nasze wnętrze, odczucia wewnętrzne i stan w naszym ciele musi współgrać z myślami. Czyli nasze samopoczucie emocjonalne, poczucie wartości,  nasza wibracja ciała współgrać z naszym wyobrażeniem. Nasze wnętrze jest coraz stabilniejsze im nasze przekonania o życiu, poziom rozumienia, radzenia sobie z emocjami stają się realnie zbliżone do prawdy. Naszego wnętrza nie da się oszukać, a jeśli to robimy to zakładamy kolejne maski udając szczęśliwych, gdzie w środku dalej jest uczucie braku.  Pole kwantowe nie reaguje na to, czego chcemy; reaguje na to, kim jesteśmy jako całość, jako jedna energia. Celowa myśl potrzebuje energii, katalizatora – a wzniosłe uczucia z przestrzeni serca są tą energią . Serce i umysł pracujące razem dają trwałe i prawdziwe efekty. Gdy uczucia i myśli są zjednoczone, we spójnym stanie bycia, wtedy zaczyna się prawdziwe działanie w naszym życiu. Myśl jest energią elektryczną, a uczucia są energią magnetyczną. Dlatego połączenie ciała( podświadomości) i myśli daje realne efekty w rzeczywistości, mamy wtedy spójność i jedność w sobie. 

Samoświadomość

Dzięki samoświadomości poznajemy swoje wady, słabości, emocje, reakcje, nawyki,  lęki związane z traumami. Znajomość siebie pozwala nam na zrozumienie ich, poczucie ich i akceptacje. Tylko akceptując i uwalniając emocje z przeszłości w przypadku traum możemy zagoić ranę i przestać się bać sytuacji które wiążą się z nimi. Tylko tak możemy opuścić opór i blokady przed określonymi sytuacjami i przed działaniem. Tylko przez zrozumienie i akceptacje siebie w całości możemy zrozumieć i zaakceptować drugiego człowieka . Świadomość czegoś w rzeczywistości,  to po prostu zauważenie, dostrzeżenie,  że coś konkretnego istnieje w naszej rzeczywistości i doświadczenie tego. Czyli otwarcie się i zauważenie czegoś co jest.   Jestem zdania że zawsze wszystko istnieje w rzeczywistości, co jest nam potrzebne do szczęścia i że tak naprawdę wszystko zależy od naszego odbioru tej rzeczywistości przez nas samych. Czyli że zawsze są dane warianty i możliwości, tylko kwestia naszej otwartości i dostrzeżenia tych rzeczy że w ogóle one są. Czyli tak naprawdę uświadomienie ich sobie i zauważenie ich.   Im czystszy jest ten odbiór i mniej zakłócony emocjami(mgłą umysłu) tym szerszy odbiór i większe zrozumienie, oraz większe odczuwanie świata tak naprawdę przez siebie. Dla mnie tworzenie i kreowanie danych rzeczy, to po prostu otwieranie swojej świadomości na fakt, że one istnieją w rzeczywistości i uspokojenie umysłu, do tego stopnia, aby pozwolił stać się lustrem dla przestrzeni serca, przez co dajemy płynąć informacją z pola możliwości. Im to lustro przez które patrzymy jest bardziej przejrzyste i klarowne tym widzimy więcej i odbieramy więcej rzeczy i sytuacji, uczuć oraz zdarzeń. W pewnym sensie to połączenie naszej duszy z duchem wszechświata. Czyli dostrojenie się swoją energią i jej częstotliwością  do odpowiedniej częstotliwości i energii wszechświata, a wraz z tym do odpowiedniej wersji tej rzeczywistości. 

Czyli dostrzegamy i otwieramy się na nie , bo one zawsze tak naprawdę tam są , tylko kwestia naszego dopasowania i otwartości na nie. Kwestia naszej uważności i zauważenia ich. Dlatego że sama świadomość to skupienie swojej uwagi na czymś i zauważenie tego. Przez co jednocześnie obserwator tworzy, to co widzimy i na co jesteśmy otwarci swoim umysłem. Podam trzy przykłady otwierania się na coś co zawsze jest, tylko kwestia czy to zauważymy :D.  Przykładów jest więcej i świadomość tyczy się wszystkiego zarówno umiejętności, miłości jak i pieniędzy. Te wszystkie rzeczy zawsze są tylko trzeba się odważyć i sięgnąć po nie.

Pierwsza rzecz to, to co zauważyłem podczas uświadamiania sobie moich wzorców, schematów i reakcji na sytuacje podczas pracy nad sobą. Zauważyłem że dana sytuacja, tak naprawdę nigdy się nie zmienia, że ona zawsze jest taka sama. Kwestią jest tylko to jak ja ją odbiorę i przez jakich filtr umysłu ją przepuszczę o ile w ogóle przejdzie przez filtr , bo czasem przychodzi w czystej postaci . Jednak ten filtr przez który przechodzi to nasze przekonania zapisane na swój temat i nie uwolnione reakcje emocjonalne z przeszłości (traumy w postaci największych lęków). To te wierzenia umysłu i mgła spowodowana nie przeżytymi emocjami powodują, że nasz odbiór jest zniekształcony i często nie prawdziwy. Na tą samą sytuacje reagują różnie osoby z różnymi przekonaniami, gdzie tak naprawdę sytuacja jest zawsze ta sama, tylko jej odbiór inny w zależności kto obserwuje. Skoro jest ta sama nie zmienna , to rzecz leży w naszym odbiorze tej sytuacji, a nie w tym czy ją przyciągnęliśmy czy nie. Sami ją tworzymy przez odbiór tego co mamy w naszym wnętrzu. Na przykład osoba z przekonaniem, że pieniądze są złe, będzie unikać sytuacji gidzie można zarobić, natomiast osoba dla której pieniądze są neutralne będzie dostrzegać możliwości i szanse do dziania, aby zdobyć pieniądze. Tu działają mechanizmy wyparcia i zaprzeczenia. To co kojarzymy z cierpieniem i czego się boimy będziemy wypierać z naszego życia i nie dostrzegać możliwości. Świetnie to opisuje Cytat Seneki, który dopiero nie dawno zrozumiałem do końca. „Fart to coś, co przytrafia się kiedy przygotowanie spotyka się z okazją” – Seneka. Czyli  kiedy nasz świadomość jest na tyle otwarta by dojrzeć okazję i gdy mamy w sobie na tyle odwagi i pewności siebie, wiary w siebie aby skorzystać z tej okazji. Im większa jest nasza energia i więcej w nas radości z życia, tym otwieramy się na więcej i pozwalamy sobie na więcej. Sięgamy po to co myślimy, że zasługujemy na to i czego czujemy, że jesteśmy godni. 

 

Anatomia Emocji wg. Davida R. Hawkinsa[2]:

Podstawowym celem człowieka jest przede wszystkim przetrwanie. Co więcej, ludzie utożsamiają życie z doświadczaniem, a więc jest ono związane z ciałem, dzięki któremu mogą owo doświadczenie generować. Stąd też człowiek z silną determinacją dąży do realizacji wszystkich swoich potrzeb. Pcha go do tego poczucie braku, który pojawia się w momencie, gdy do świadomości zaczyna docierać, że ciało nie jest wieczne. Umysł chcąc wesprzeć człowieka w jego dążeniu do przetrwania tworzy emocje. Emocje natomiast tworzą myśli . Następnie emocje stają się skrótem dla tych myśli, które stworzyły (jedna emocja potrafi zastąpić nawet tysiąc myśli). 

Podsumowując, emocje dla Hawkinsa są przed myślami. Myśli są wyłącznie racjonalizacjami stanów wewnętrznych. Dajmy przykład: Idziesz ulicą, potykasz się o wystającą płytę chodnikową i zaczynasz odczuwać złość, czego efektem jest złorzeczenie na władzę miasta. Według Hawkinsa nie wpadłbyś w taki stan emocjonalny, gdyby nie to, że złość jest twoją wypartą i nieprzepracowaną emocją. Ten stan wewnętrzny szuka zatem racjonalnych powodów dla wyrażenia siebie.

Skoro emocje tworzą myśli, to logicznym następstwem tego podejścia jest zauważenie, że intelektualne rozważania na temat swoich uczuć jest zwyczajnie nieskuteczne. Hawkins stwierdza natomiast, że jeżeli uda nam się uwolnić emocje, to wtedy znikną wszystkie myśli, które są przez nią tworzone. Co ciekawe, dotyczy to również przekonań. Autor „Techniki uwalniania” jest także zdania, że jeżeli uwolni się negatywne emocje, to w ich miejsce zaczynają pojawiać się pozytywne odczucia, która zwiększają ludzki potencjał i pomagają mu we wszystkich życiowych sferach.[3]

To nie jest tak , że sytuacje pojawiają się i więcej się nie pojawią. One są zawsze w polu nieskończonych możliwości, w polu kwantowym zawsze jest wszystko. Bo ta sama sytuacja pojawi się kolejny raz i jeśli przerobiliśmy lekcje to nasz odbiór będzie zupełnie inny. Nie będzie emocji z przeszłości przez co będzie czyste spojrzenie i zrozumienie tej sytuacji w rzeczywistości. Jeśli nie oczyściliśmy się z przeszłego schematu czy reakcji nasz odbiór będzie ciągle ten sam, a my będziemy szukać winnych poza nami , zamiast spoglądnąć w głąb siebie i będziemy kręcić się w kółko. Tak się zmienia na przykład reakcja oparta na agresji i chęci rywalizacji , na reakcję oparta na spokoju i zrozumieniu oraz odpuszczeniu sobie rywalizacji i walki. Przez co dwie różne osoby mogą zareagować inaczej, jedna będzie walczyć w silnych emocjach, druga odpuści sobie bo rozumie że nie warto i że to do niczego nie prowadzi. A więc ta sama sytuacja a dwa różne odbiory . Mogą też być inne reakcje jak ucieczka. Więc to już dowodzi że sama sytuacja zawsze jest taka sama , tylko kwestia naszego spojrzenia na nią i podejścia do niej.

  Tutaj  jest też rzecz odnośnie widzenia swoich słabości i wad. Ten kto miał lub ma silnego krytyka w głowie czy miał depresje wie że świat widzi się tak naprawdę wtedy tylko przez pryzmat negatywny. Że widzi się tylko złe rzeczy i że odbiera się określone sytuacje przez pryzmat poczucia winy i poczucia krzywdy. Przez schemat ofiary co prowadzi do narzekania i użalania się nad sobą czy też wrogości do całego świata i widzenia wszędzie intruzów. Nie widzi się piękna i radości w życiu. A przecież to piękno i radość nigdzie nie zniknęły. Rzeczywistość jest dalej taka sama. Widzi się tylko swoje wady i słabości i koncentruje się tylko na nich swoją uwagę. A mocne strony i zalety gdzie są ? Przecież one też nie zniknęły, one zawsze są tylko czekają aby skierować na nie swoją uwagę i dostrzec je pomimo istnienia też słabości. Czyli znowu nic nie przyciągamy tylko otwieramy się na to co zawsze było tylko wcześniej nasza uwaga nie była tam skierowana i nie widzieliśmy tego. Wychodząc z mgły umysłu spowodowanej silnymi emocjami z przeszłości ( z traumatycznych sytuacji) oczyszczamy nasz umysł z tych emocji i z odbioru przez ich pryzmat teraźniejszości. Co się wtedy dzieje ? Nasza samoświadomość wzrasta, nasza koncentracja i możliwość skupienia się na chwili obecnej wzrasta, umysł robi się czysty i przejrzysty. Zaczyna dostrzegać rzeczy na które był wcześniej zamknięty pomimo tego, że one zawsze tam były. Jasność i przejrzystość daje większy spokój i możliwość lepszej obserwacji otaczającej nasz rzeczywistości.  

 Rzecz w tym że jasny i spokojny umysł zaczyna dostrzegać, to czego wcześniej nie widział , nowe możliwości , nowe perspektywy , nowe rozwiązania , nowe spojrzenia, przez co tak naprawdę otwieramy naszą uwagę, na to czego wcześniej nie dostrzegaliśmy i pojawia się szersze zrozumienie, a wraz z nim czucie całym sobą. Zaczyna się widzieć rzeczy takimi jakimi są naprawdę w całości i znika dualizm. Rozumie się całość sytuacji, dostrzega się możliwości i rozwiązania w tym co wcześniej wydawało się tragiczne. Łączy się przeciwieństwa i skrajności aby być w równowadze i harmonii. Czyli poszerza się nasza świadomość o sobie przez co o wszechświecie. Druga rzecz która mi otworzyła spojrzenie na to, że coś zawsze istnieje tylko kwestia dostrzeżenia tego , jest po prostu nauka i zdobywanie wiedzy o czymś na co wcześniej nie zwracaliśmy uwagi i czego nie dostrzegaliśmy w naszej rzeczywistości. Tak jest praktycznie z każdą rzeczą bo jak nasz świadomość nie ma określonych informacji to nie zwraca na dana rzecz uwagi, nie rejestruje że ona istnieje. Tu miałem świetny przykład odnośnie prawa jazdy. Znaki drogowe zawsze istnieją i zawsze są z tym, że ja nigdy na nie zwracałem uwagi bo nie były mi do niczego potrzebne. Nie dostarczałem informacji że one w ogóle istnieją . I tu jest sedno że w momencie nauki o nich , nagle zacząłem je dostrzegać i zwracać na niego uwagę, gdzie wcześniej były tak jakby poza polem mojej świadomości, jednak zawsze istniały jako fakty. Więc wszystko zawsze istnieje czy możliwości czy rozwiązania czy sposoby do wykorzystania, tylko trzeba je dostrzec i przyjąć je. No i oczywiście zadziałać. Moim zdaniem im umysł jest spokojniejszy tym tworzy się jaśniejsze spojrzenie przez co więcej informacji dopływa do nas, oraz więcej odczuć aż dochodzi do momentu, że nasze pole energii staje się tak duże że potrafi wpłynąć na materie w koło nas. Jedni to nazywają cudami inni magią a jeszcze inni fizyką kwantową. Wszelkie teorie i tak zawsze weryfikuje doświadczenie. Więc najlepiej na sobie przetestować aby zobaczyć jaką mamy moc tworzenia z chaosu rzeczy takimi jakimi chcemy. Chaos poddany czystej obserwacji zawsze przeistacza się w spokój i harmonie. Obserwując te procesy można zauważyć jak tworzą się odpowiednie sytuacje w naszym życiu i jaki jest nasz odbiór tych sytuacji. Można dostrzegać szanse i możliwości praktycznie w każdej sytuacji bo mamy ukierunkowaną uwagę na płyniecie przez życie a nie na walkę czy ucieczkę przed przeszkodami.

 Trzecia sprawa to nasze kochane emocje i to czy w ogóle je widzimy i czy jesteśmy ich świadomi. I znowu przykład dwóch różnych sytuacji . Kiedyś nawet nie wiedziałem co to jest emocja i działałem pod wpływem impulsu, czy określonych schematów działania. Z czasem przyjmujemy określone wzorce czy schematy działania gdy pojawiają się w nas emocje. I możemy albo uciekać , albo walczyć albo przeżywać je takimi jakimi są w sposób świadomy i przez akceptacje ich uwalniać je od razu jak tylko zaistnieją. I tak kiedyś tworzyła się sytuacja w moim życiu, ja natomiast reagując na nią przez pryzmat moich przekonań i wyrobionych reakcji wchodziłem w stan emocjonalny który rządził moim ciałem i moimi zachowaniami. Przykładowo w pracy wynikła negatywna sytuacja, powstał konflikt a ja później przez dzień czy dwa(czasem dłużej) chodziłem spięty podminowany i w pozycji walki czy lęku przed czymś. Przez co cierpiało otoczenie, bo wiadomo człowiek w silnych emocjach robi się wybuchowy i impulsywny czy też idzie w drugą skrajność i zamyka się w sobie i dusi emocje w sobie. Chociaż zazwyczaj, te skrajności dzieją się jednocześnie na przemian. W każdym bądź razie brak jest równowagi , spokoju i harmonii. Są tylko emocje i konflikt, a emocje muszą gdzieś ujść inaczej odkładają się w ciele i tworzą choroby ciała. Ludzie którzy chorują ciężko najczęściej mają w sobie nie wyleczone konflikty przez traumatyczne przejścia i żyją swoją przeszłością i ciągle wchodzą w stany skrajnie emocjonalne. Nie radzą sobie po prostu z emocjami. Czyli wniosek znowu ten sam, dopóki nie wiesz że coś w Tobie jest i nie rozumiesz w tym przykładzie  swoich emocji dopóki jesteś nimi kierowany i to co nieświadome rządzi Tobą.  I tu jest znowu kwestia obserwacji i świadomości siebie i swoich emocji. Zaczynając obserwować swoje ciało, myśli i zdarzenia można dojrzeć określone wzory i schematy, które zawsze się łączą w całość. I będąc ich świadomym można rozwiązać te konflikty i uwalniać zaistniałe emocje na bieżąco i nie trzymać ich w sobie przez co jest utrzymywany stan równowagi i harmonii w którym leczy się zarówno umysł jak i ciało a w którym ma możliwość zaistnieć przez spokojny umysł boska świadomość. Więc dopóki nie zwrócimy uwagi na emocje i ich nie dostrzeżemy dopóty one będą nami rządzić, tak jak wściekły i szalony koń rządzi swoim jeźdźcom i z czasem w tym pędzie wyrzuci człowieka w określoną obsesje czy też cierpienie( uzależnienie, depresja itp. ). Z emocjami nie jest łatwo bo zazwyczaj się ich boimy a tym bardziej tych które zapisały się w nas jako traumatyczne przeżycia. 

 Dlatego trzeba się nauczyć obserwacji siebie, swoich myśli, emocji, schematów i je poznać bo innej drogi nie ma jak zrozumienie i ich poznanie siebie, bo tak naprawdę przez znajomość swoich emocji, reakcji, schematów  zaczynamy przejmować kontrole nad tym szalonym koniem czyli naszym umysłem, nad pragnieniami i żądzami. Wtedy możemy go ukierunkować dla naszego dobra i dla naszych celów a nie dawać się zarządzać nim . Wtedy zmienia się perspektywa tego, że to nie świat zewnętrzny i okoliczności w nim rządzą nami, tylko to my możemy zmienić tak swoją energie i świadomość aby kształtować, to co chcemy w swoim życiu z jak najlepszym połączeniem z siłą wyższą jak kol wiek ją pojmujemy. Umysł prowadzony przez pole serca jest po prostu naszym sprzymierzeńcem bo pomaga nam w naszej kreacji i odbiorze rzeczywistości. Z tym że najpierw trzeba uzdrowić układ nerwowy z zapisanych reakcji impulsywnych, ze starej energii, z tego co jest  w nim nie potrzebne, z tego co zniekształca nasze spojrzenie i odpowiednio kierować uwagę umysłu.  Jestem zdania i mam takie podejście, że ego to tylko właśnie schematy i programy wgrane nam do umysłu, nasze flirty przez które odbieramy świat zewnętrzny i samych siebie, stają się częścią nas. Zaczynamy wierzyć, że jesteśmy tymi schematami, nawykami, reakcjami. Jednak poprzez obserwacje można się oduczyć tych schematów i działać bardziej świadomie, dokonywać lepszych dla nas wyborów i decyzji. Natomiast sam umysł, o ile jest czysty i przejrzysty jest wspaniałym narzędziem do kreacji i może poprzez połączenie z sercem dać znakomite rezultaty . Więc zacznij obserwację i uświadom sobie to co nieświadome w Tobie i zobaczysz, czy to Ty tworzysz swoje życie, czy to przeszłość  je tworzy .

Uczciwość wobec siebie wymaga odwagi, skromności, cierpliwości oraz
współczucia dla niedojrzałych aspektów sumienia, które bądź co bądź nawarstwiły
się w procesie wychowania. Z tego powodu ma ono skłonność do przesady
lub na odwrót, do lekceważenia, gdy staje na drodze impulsywności. Zadanie
polega na tym, aby uczciwie przyznać się do wewnętrznych braków czy
skaz charakteru, ale bez przypuszczania ataków winy, nienawiści, złości czy
żalu na siebie lub innych.
Ego/umysł to zbiór wyuczonych zachowań, a ostatecznym celem jest
przekroczenie jego programowania i funkcjonowanie dzięki mocy bijącej od
Blasku Jaźni, nadającej życiu nowy, życzliwy kontekst. Obecność Jaźni jest
odczuwana jako współczucie dla wszelkiego życia, we wszystkich jego formach,
włącznie z jego ewolucją pod postacią osobowej jaźni. W konsekwencji
przebaczenie zastępuje potępienie, co oznacza, że można już bezpiecznie
zagłębić się w poważne samobadanie, bez zbędnego napięcia.

David R. Hawkins –  ,, Przekraczanie poziomów świadomości,,